ÿþ<HTML> <HEAD> <TITLE>Wycieczki w Grecji - strona Elinidy</TITLE> <META HTTP-EQUIV="Content-type" CONTENT="text/html; charset=utf-8"> </HEAD> <BODY BGCOLOR=#1E90FF> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=4> <FONT COLOR="#FFFFFF"> <CENTER> <ALIGN="TOP"> <B>2007 r. Wiosna - 14-ste spotkanie z Grecj - Ateny - Mykeny, Sparta/Mistra, Egina, Hydra</B><IMG SRC="http://www.elinida.republika.pl/graf/slonko.gif"> <BR> </FONT><BR> <BR> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=2> <FONT COLOR="#000000"> <CENTER> <ALIGN="TOP"> <B><I> Niedziela - 1 kwietnia 2007 r. - Mykeny</B></I> <BR> </FONT> <FONT COLOR="#FFFFFF"> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3> <BR> <P ALIGN=JUSTIFY> Jak co roku na wiosn jestem starsza o rok i w zwizku z t smutn okoliczno[ci postanawiam si jak mog pociesza i organizuj pobyt w moim ulubionym miejscu na ziemi, gdzie[ na terenie Grecji. Tak te| staBo si i tym razem. Niestety przed samym urlopem w pracy obdarowano mnie hojnie dziewicioma dniami pracy pod rzd, tak|e wieczorem w przeddzieD wyjazdu, wróciBam z pracy, przygotowaBam walizk, siebie i konieczne materiaBy informacyjne konieczne do zwiedzania wraz z opracowanym planem podboju przez mnie nowych greckich ziem - zmczona padBam na zaledwie sze[ godzin snu.<BR><BR> W sobot w poBudnie wyjechaBam w kierunku dworca autobusowego w Birmingham, by tam oczekiwa w spokoju, bezstresowo na autobus na lotnisko Heathrow. Gdy zbli|aBa si godzina odjazdu autobusu, chodziBam w t i spowrotem wzdBu| ustawionych autobusów, wypatrujc numeru kursu na wy[wietlaczach autobusów. Kilka byBo nieoznaczonych, a na monitorach informacyjnych cigle nie wy[wietlony byB autobus, którym miaBam jecha. ByBam pewna, |e ten jeszcze nie przyjechaB z drogi. Godzina odjazdu ju| wybiBa, a mojego autobusu cigle nie byBo. Kilka razy, gdy tak chodziBam w t i wewt, osoby z obsBugi pytaBy mnie czy wszystko w porzdku i odpowiadaBam, |e tak. Ale gdy godzina odjazdu nadeszBa zniecierpliwiBam si i podeszBam do jednego pana z obsBugi, pytajc o mój serwis, czy si spóznia czy co? Na co pan spojrzawszy na zegarek, panicznym ruchem odwróciB si w stron jednego z autobusów - tych nieoznaczonych, Bapic moj walizk, rzuciB si w stron autobusu, krzyczc: "on jeszcze jest tu". Ci[nienie mi si podniosBo w momencie, gdy u[wiadomiBam sobie, |e mógB mi par minut temu punktualnie odjecha. ZBa byBam na organizacj na dworcu, |e nie wy[wietlono na monitorach tego serwisu, z którego miejsca odje|d|a, jak równie| na czele autobusu nie wy[wietlony byB numer serwisu. MaBo brakowaBo i nie wyjechaBabym w moj zaplanowan podró|. Kolejnym autobusem trudno byBoby zd|y na samolot, biorc pod uwag korki, jakie w godzinach popoBudniowych lubi panowa na autostradach.<BR><BR> Autobus planowo dojechaB na lotnisko, gdzie jeszcze 3 godziny miaBam czasu do odlotu... A po czasie tym ju| siedziaBam zestresowana jak zwykle w Boingu 737... w wybranym przez siebie miejscu pod oknem, czekajc na najgorsze, czyli lot. Jak ja niecierpi lata. Samolot byB wikszy ni| zwykle i rzeczywi[cie mniej nim rzucaBo. A mo|e i turbulencji wcale nie byBo? PrzespaBam prawie caBy 3,5 godzinny lot do Aten. ByBam zmczona wci| niedospana po 9 dniach pracy, godzina byBa ok. 3 w nocy. WyczytaBam tu i ówdzie, |e o tej porze autobusy jeszcze z lotniska nie je|d| i wisiaBo nade mn widmo kolejnych kilku godzin oczekiwania na autobus. OkazaBo si jednak, gdy poszBam na autobus ekspresowy X95 na Syntagm (3,20 &euro;), |e je|d| one i to wcale nie rzadko. Po paru minutach od wej[cia do autobusu, odjechaB, pdzc autostrad w kierunku Aten. <BR><BR> DojechaB niesamowicie szybko, w cigu 25 minut, byBam ju| na Syntagmie i pomykaBam ul. Stadiou w kierunku placu Omonii, z którego ul. Patison miaBam doj[ do hotelu na rogu tej ulicy oraz ul. Veranzerou. Pierwszy raz widziaBam Ateny o tej porze noc, byBa zaledwie godzina 4 rano, a samochodów mnóstwo przeje|d|aBo ulicami i w szoku byBam, |e si co[ cigle dzieje. Tu i ówdzie ludzie przechodzili, kioski otwieraBy si. A ja sobie pomykaBam z walizk na kóBkach po chodnikach w kierunku mojego hotelu. Do[ szybko zlokalizowaBam hotel, cho nie obyBo si bez bBdzenia, bowiem pomyliBa mi si ulica 3 Septembriou z 28 Octovriou. Ale zorientowaBam si po paru chwilach, |e musz przej[ do drugiej równolegBej i rzeczywi[cie znalazlam si pod hotelem okoBo 4:25 rano. ZdziwiBam si, |e recepcjonista siedziaB na recepcji, za wej[ciem z oszklonymi drzwiami, w których wybita byBa dziura, a drzwi miaB zamknite na BaDcuch i kBódk. Czy|by co[ zBego tu si dziaBo? Jak si pózniej okazaBo, okolica hotelu, zwBaszcza ulica Veranzerou niezbyt ciekawa, peBna podejrzanych typów i panienek lekkich obyczajów, stojcych tu i ówdzie, i czekajcych na klientów.<BR> SpytaBam recepcjonist czy mo|e mi przechowa walizk, poniewa| do godziny kwaterowania jeszcze 8 godzin. ZdziwiB si, |e gdzie[ wybywam. PowiedziaBam, |e szkoda mi czasu na czekanie, |e jad do <B>Myken </B>pierwszym autobusem. Zdziwiony byB jeszcze bardziej, |e tak daleko chc jecha, wytBumaczyB skd odje|d|a mój autobus pierwszy na dworzec Kifissou 100. Cho ja ju| to wszystko wiedziaBam i miaBam ju| nawet - kupiony w pierwszym lepszym otwierajcym si rano kiosku - bilet autobusowy miejski za 0,50 &euro;. PowiedziaBam, |e bd okoBo godziny 15tej.<BR> Szybko doszBam do przystanku autobusowego <B>na rogu ul. Zinonos i Menandrou </B>- skd o godz. 5 rano odje|d|aB pierwszy<B>autobus 051 </B>na dworzec <B>Kifissou 100</B>. Na dworcu okazaBo si, |e nie ma autobusu o 6 rano w stron Myken, pierwszy jest o 7:30 (wida od listopada zmieniB si rozkBad jazdy), no wic zakupiBam bilet za <B>9,30 &euro;</B> do wsi <B>Fichtia </B>na drodze z Koryntu do Argos, autobusem w kierunku <B>Nafplio</B>. Skd w bok odchodzi droga do Myken, autobus tamtdy nie jedzie. Wiedziona niemiBym do[wiadczeniem z Epidavrosu, tym razem dokBadnie pilnowaBam tej miejscowo[ci i upewniBam si, by kierowca wskazaB mi w odpowiednim czasie gdzie mam wysi[. Tylko ja wysiadaBam w tej miejscowo[ci. Przy drodze zauwazyBam niebiesk tabliczk "Bus station, tickets". WiedziaBam, |e tu trzeba bdzie koDczy t wycieczk i tu zaopatrzy si w bilet. No i nie rozsdna - jak si pózniej oka|e - poszBam w stron za strzaBk, któr wcze[niej z autobusu widziaBam, |e w lewo nale|y i[.<BR> Godzina byBa 9:05 (tak|e ponad póBtorej godziny jechaB autobus z Aten do Fichtii). Pogoda zapowiadaBa si Badna, sBonko [wieciBo, cho byBo troch chBodno - jeszcze ranek.<BR> RuszyBam drog w lewo, mijajc tabliczk informacyjn, |e do Myken jest 2 kilometry. Cieszc si jak dziki, |e tylko 2 km, entuzjastycznie zarzuciBam plecak na plecy i |oBnierskim krokiem ruszyBam na podbój Myken. PrzeszBam przez tory kolejowe i po prawej stronie, wgBb jakie[ sto metrów znajdowaB si dworzec kolejowy z tabliczk "Mykines" (Mykeny), cho to w rzeczywisto[ci wie[ Fichtia byBa, a nie Mykeny.<BR> SzBam szybkim krokiem i zaczynaBo robi mi si ciepBo, wic w krótce kurtk zawizaBam na biodrach i dalej maszerowaBam w sBonku, które [wieciBo mi prosto w nos. SzBam rado[nie cieszc si jak miBo, dookoBa mam Grecj, nieznane tereny i id sobie wprost z nadziej, |e dojd tam gdzie ostatnim razem nie zd|yBam doj[ - do Myken - warownego grodu sBynnego Agamemnona. Piknie zielono byBo dookoBa, niewiele samochodów przeje|d|aBo t drog. Na pocztku minBam par sklepów z pamitkami. W oddali widziaBam kilka wyraznych górek, my[lc sobie, |e oby tylko za tymi górkami nie byB cel mojej wdrówki. WygldaBy na niezle oddalone i górki mi si kojarz ze wspinaczk w sBoDcu, a byBam ju| do[ zmczona caB sobotni podró|. Po drodze mijaBam drzewka pomaraDczowe, na których wisiaBy rado[nie pomaraDczki. Wkrótce ujrzaBam z daleka tabliczk informacyjn "Mykeny", ale byB to dopiero pocztek wsi i cigle nie widziaBam miejsca archeologicznego. Nowo|ytna wie[ Mykeny - nieciekawa bardzo. Nie ma tu nic oprócz sklepów z pamitkami i tawern oraz sklepów spo|ywczych i hoteli. Oczywi[cie szybki krok spowodowaB ju| u mnie siódme poty, wic dobrze, |e sklepy w Mykenach tak wcze[nie rano si otwieraBy, gdy| czuBam si jak koD pdzcy do wodopoju z wywalonym jzykiem. <BR> Par metrów za tabliczk "Mykeny" staBa kolejna tabliczka - brzowa, informujca, |e dalej gdzie[ jest miejsce archeologiczne. Par set metrów dalej za ni widniaBa kolejna tabliczka, informujca, |e miejsce archeologiczne jest za 2 km std. Co? Kolejne 2 kilometry? Wrrrrrrrrr. Ale ju| na szcz[cie ponad 2 miaBam za sob, wic te dwa kolejne ju| miaBy by niegrozne. Niestety droga zaczBa pi si pod gór, kilka zakrtów i znowu pod gór. Uffff.. Po caBym dniu podró|y jeszcze wspinaczka do tego na miBy pocztek dnia? Wrrrr... Mi[nie ud odczuwaBy bezlito[nie t drog pod górk, a| w koDcu dojrzaBam tabliczk w lewo, do Skarbca Atreusza, znajdujcego si 400 metrów od gBównego miejsca archeologicznego Myken - Cytadeli i grobowców.<BR><BR> PrzygotowaBam swoje materiaBy, aparat, plecak na plecy i sruuu... zdobywa nieznane. Przy kasie okazaBo si, |e wstp dzi[ bezpBatny (pierwsza niedziela miesica, miesic nie-letni) - a!! rzeczywi[cie, zapomniaBam, a przecie| dobrze wiedziaBam, |e wstpy wszdzie dzi[ darmowe (normalnie wstp wBcznie z muzeum, skarbcem Atreusza i Cytadel kosztowaBby 8 &euro;).<BR><BR> Mykeny zostaBy odkryte przez Heinricha Schliemanna w 1874 r., który przekonany byB, |e poezje Homera to nie tylko fikcja, lecz opis autentycznych miejsc i wydarzeD. Schliemann odnalazB kunsztowne przedmioty i wspaniaB architektur grobów. PotwierdziBo to sBowa Homera, |e Mykeny byBy "grodem o mocnych murach, obfitujcym w zBoto".<BR> Na terenie Myken odnaleziono [lady osad ludzkich z epoki neolitu (ok. 3 tys. lat p.n.e.). Budowa warowni oraz panowanie Pelopidów (do których nale|aB Agamemnon), musiaBy przypada na okres ok. 1550 - 1200 r. p.n.e., zwany nie tylko tutaj, ale w stosunku do cywilizacji caBej poBudniowej Grecji - mykeDskim.<BR><BR> PozostaBo[ci w Mykenach zdumiewajco dobrze przystaj do legend Homera z <I>Iliady </I>i Ajschylosa z <I>Orestei</I>. Budynki odkopane przez Schliemanna wskazuj na istnienie tu osady ju| ok. 1950 r. p.n.e., i dwukrotnie prze|ywanego ok. 1200 i 1100 r. p.n.e. upadku Myken, którego pewnych przyczyn jak dotd nie udaBo si ustali. Ustalono, |e ok. 1240 r. p.n.e. kiedy przebudowano i umocniono twierdz - Troja zostaBa zBupiona mo|liwe, |e wBa[nie przez króla Myken.<BR><BR> KawaBek legendy (za przewodnikiem Pascala, Grecja): "zaBo|ycielem Myken byB Perseusz, zabójca jednej z trzech gorgon - Meduzy. Pózniej rzdziB tu ród krwawego Atreusza, który w odwecie za uwiedzenie |ony przez swojego brata, Tyestesa, zamordowaB jego dzieci, a nastpnie poczstowaB go potraw sporzadzon z ich ciaB, czym [cignB na siebie zemst bogów. Tyestes spBodziB z wBasn córk, Pelopi, Ajgistosa (Egista), który z kolei zamordowaB Atreusza, otwierajc ojcu drog do tronu. W nastpnym pokoleniu kltwa bogów przeszBa na syna Atreusza, Agamemnona. Po powrocie z wojny trojaDskiej, gdzie walczyB po stronie Greków (zBo|yB w ofierze |ycie swej córki Ifigenii, uratowanej jednak przez Artemid), zostaB zabity w kpieli przez |on Klitajmestr i jej kochanka, tego samego Ajgistosa, który wczesniej zabiB jego ojca. Agamemnona pom[ciB syn Orestes, mordujc za namow siostry, Elektry, matk ich obojga - Klitajmestr, za co [igaBy go boginie zemsty - Erynie. Kltw z rodu Atreusza zdjBa dopiero Atena."<BR><BR> ZaczBam wic zwiedzanie od <B>Skarbca Atreusza (grobu Agamemnona)</B>, którego tolos widoczny jest z drogi. Tolos to grób z okrgB komor przykryta kopuB, w ksztaBcie ulu. Jest on monumentalnym dowodem kunsztu budowlanego cywilizacji mykeDskiej. Do budowli wchodzi si przez wspaniaBy 15-metrowy korytarz, tu odsBania si wBa[ciwe wej[cie do komory, od góry obramowane przez dwa pot|ne bloki kamienne. Jest to grobowiec królewski z póznego okresu historii Myken, zbudowany co <B>tolos Klitajmestry </B>z ok. 1300 r. p.n.e. Mo|na wic go traktowa jako miejsce spoczynku Agamemnona lub Atreusza, jak i ka|dego innego króla.<BR><BR> Od Skarbca Atreusza do <B>Cytadeli </B>jest jakie[ jeszcze 400 metrów, gdzie po drodze mija si po prawej stronie <B>domy kupców i dom poBudniowy Dolnego Miasta</B>. W gór na wzgórzu wznosi si Cytadela, której ruiny murów widoczne s z daleka. Na tle okolicznych gór Cytadela cho w ruinach prezentuje si okazale i dumnie wznosi nad dolin.<BR> Zaraz za drugim wej[ciem na teren archeologiczny znajduje si <B>Okrg grobów szybowych B</B>, w[ród których w ukryciu drzew i zieleni oraz innych ruin kryje si <B>Tolos Klitajmestry</B> i Egista (po zawaleniu, niedostpny). Na ten pierwszy wpadBam zupeBnie przypadkowo, poniewa| nie jest widoczny od strony [cie|ki, trzeba wej[ w prawo od [cie|ki wgBb, kierujc si ku domom kupieckim, schodzc w dóB w pewnym momencie po lewej stronie odsBaniaj sie pot|ne bloki kamienne tolosa.<BR> Dalej [cie|ka prowadzi w kierunku <B>Lwiej Bramy</B>, której sBupy dzwigaj pot|ne <B>mury ochronne, zwane cyklopowymi</B>. Powy|ej bramy widnieje pBaskorzezba dwóch lwic - majcych odzwierciedla potg Myken, które w szczytowym okresie swego rozwoju przewodziBy zwizkowi miast Argolidy (Tirynsu, Argos, Asine i Hermione), zdominowaBy Peloponez i odgrywaBy wa|n rol w rejonie Morza Egejskiego. Kolumna z muskularnymi lwicami musiaBa by symbolem panujcego w Mykenach rodu.<BR> Za Lwi Bram po prawej stronie znajduje si <B> okrg grobów szybowych A </B>, czyli cmentarz królewski, jak twierdziB Schliemann - gdzie pochowano szcztki Agamemnona i jego stronników zamordowanych po triumfalnym powrocie spod Troi. W jednym z grobów archeolog znalazB wspaniaB zBot mask, oddajc zapewne rysy twarzy jakiego[ mykeDskiego mo|nowBadcy, jak twierdziB - Agamemnona (mo|na j oglda w muzeum archeologicznym w Atenach - widziaBam na wBasne oczy bdc w ub. listopadzie w Atenach, a jak|e!!!, a replik - w muzeum Myken). W grobach tych odkryto najbogatsze znaleziska w historii archeologii, zBoto, zBoto, zBooooootooooo!!!! Duuuuuuuuuu|o zBoooota! Wic dlatego twierdzi si, |e tam pogrzebano panujcych.<BR> Wiksza cz[ ruin Cytadeli to fundamenty, z których niewiele da si rozpozna. Tabliczki informacyjne mówi, |e ta np. cz[ to <B>Dom z kolumnami</B>, a tamta to <B>budynek Gamma</B>, czy <B>budynek Delta</B>, a tak naprawd to wiele nie wida. Najbardziej charakterystyczne chyba s ruiny <B>PaBacu królewskiego</B>, znajdujce si w pobli|u szczytu akropolu.<BR> Dalej na wschód znajduje si <B>Tylna brama</B> i <B>ukryta podziemna cysterna</B> - rzecz, która bardzo mnie zaciekawiBa i oczywi[cie musiaBam schodkami wej[ w podziemia, by w czarnych ciemno[ciach nic nie zobaczy. Dalej po prostu nie byBo wida nic, wic si nie zagBbiaBam i wycofaBam. Totalna ciemnia. Lubie takie tajemnicze dziury, zaraz mi si przypomina historia ze zródBem Pejrene na Akrokoryncie! Przy podziemnej cysternie znajduje si pokazny zbiornik na wod z ok. 1225 r. p.n.e. W przewodniku potem wyczytaBam, |e nale|y mie ze sob latark, by móc zagBbi si w czelu[ zakrtów lochu. Brrrr... ciarki na plecach.<BR><BR> WdrowaBam po akropolu, wBa|c w najwy|sze jego miejsca i podziwiajc okolic z wysoka. Jak pewnie musiaB si tu czu wBadca majc wszystko u swoich stóp. <BR> Przed wyj[ciem weszBam na chwil do muzeum, ale nie byBo tu zbyt ciekawych eksponatów, jak wiadomo najciekawsze s w Atenach, wic o godz.11:05 (po dwóch godzinach zwiedzania) skierowaBam si do wyj[cia, docierajc najpierw na parking, gdzie staBa jedna taksówka. ZamierzaBam, szczerze mówic podjecha te ok. 5 km sobie szybciutko taksówka. Wielki Grek siedziaB w [rodku. ZapukaBam w szyb. Gdy odsunB, zapytaBam czy pojedzie do Fichtii. Do Fichtii??? ZmarszczyB si, pokrciB nosem. PowiedziaB po grecku, |e mam sobie zadzwoni po taksówk z Fichtii i wskazaB na budk telefoniczn!!! Wida za te par euro nie chciaBo mu si ruszy, bo by mo|e zaprzepa[ciBby inny lepszy kurs. Wredny taksówkarz, |yczyBam mu w zBo[ci, hehe, |eby dzi[ |aden kurs mu si nie trafiB, hihihi. <BR> StwierdziBam, |e nie bd marnowa czasu na czekanie na taksówk, wic ruszyBam z kopyta w dóB tym razem. Szybciej si szBo, a jak|e - z górki. MijaBam kapliczk Agios Ioannis, znajdujc si w gBb od drogi. WeszBam sklepu z pamitkami, gdzie zakupiBam maB pozBacanmask Agamemnona, która z u[miechem si teraz na mnie patrzy ze [ciany na przeciwko. Pan w sklepie chciaB si dowiedzie wszystkiego, co sama robie w tych regionach. Zdziwiony, |e z Aten przybywam i w Atanach stacjonuj, a podró|uj w ró|ne miejsca. TwierdziB pewnie, |e lepiej mi byBo do Tripolis przyjecha i tam stacjonowa. A stamtd tak samo dobry dostp czy to do Sparty, czy na wyspy Zatoki SaroDskiej. A najchtniej to by mnie zaprosiB do swojej tawerny obok... co za greckie plemi. PowiedziaBam panu, |e mam maBo czasu, bo musz do Aten wraca, spieszy mi si, bo mam swój program do zrealizowania. ByB ogromnie zdumiony, jak mo|na si na wakacjach spieszy. No tak, jak si jest uzale|nionym od [rodków komunikacji publiczej, tak niestety jest. Jak si pózniej oka|e, przez te jego nagabywanie i zatrzymywanie mnie - ucieknie mi autobus, którego godziny odjazdu wcze[niej nie sprawdziBam nierozsdnie!<BR> Idc wic pospiesznie dalej drog w kierunku Fichtii jaki[ napalony Grek probowaB mnie usilnie niemal|e skusi do wsi[cia do samochodu. ProponowaB podrzucenie do Fichtii, ale z jego twarzy nie wnioskowaBam nic przyjaznego. PowiedziaBam, |e dzikuj i udaBam, |e nie rozumiem po grecku. Kilka razy zatrzymywaB si obok, mówic po grecku, ze mam wsiada, zrobi par fotografii... Jak si zdenerwowaBam i prawie wykrzyczaBam, |e nie jestem zainteresowana, odje|d|aB bardzo pomaBu i czasem si zatrzymywaB. Co za licho czaiBo si tam na mnie? Oj trzeba mie oczy szeroko otarte nawet w takich przypadkach, cho wikszo[ Greków zabiera autostopowiczów bezinteresownie, zdarzaj si widocznie jeszcze "psychopaci".<BR> ByBam par set metrów od przystanku w Fichti, gdy nadjechaB zielony autobus KTELa. ZatrzymaB si na sekund, wysadziB kontrolera biletów i pojechaB dalej. Oh, co za przykro[. ByBa 11:45. PoszBam kupi bilet na kolejny najbli|szy autobus do Aten. Pan my[laB, |e dopiero przyjechaBam tym wBa[nie autobusem z Nafplionu. Mówi, |e ja ju| byBam w Mykenach i teraz chc spowrotem do Aten. On na to, |e wBa[nie mi odjechaB do Aten, a nastpny za godzin. Pech. Jak pech, to pech. No nie! {aden pech! Niepotrzebne gadulstwo pana w sklepie z pamitkami zatrzymaBo mnie i przez to uciekB mi autobus, który nie wiedziaBam, |e bdzie o tej godzinie. Wszak - nie spytaBam przyje|d|ajc tu - o której jest powrotny! Przestroga dla ka|dego - by wcze[niej dowiedywa si o godzinach autobusów, zaoszczdza to czasem sporo cennego czasu.<BR><BR> UsiadBam wic na jednym z trzech krzeseBek przy zakurzonym stoliku niedaleko Baweczki na przystanku autobusowym. Spokojnie skonsumowaBam angielskiego jeszcze sandBicza z podró|y. <BR> SBoneczko na przemian [wieciBo i chowaBo si za chmury. Gdy powiaBo wiatrem, czy sBoDce zaszBo - byBo chBodno. Gdy wyszBo - na chwil byBo ciepBo. I tak o 12:45 zapakowaBam si do autobusu do Aten, gdzie ju| wpóB do 15tej byBam na dworcu autobusowym, a o 15stej na placu Omonii, skd par minut dosBownie piechot miaBam do hotelu. Tak jak powiedziaBam wczesnym rankiem, tak wróciBam z baga|em nowych do[wiadczeD i podbitym nowym terenem greckim <IMG SRC="http://www.elinida.republika.pl/graf/zeby.gif">.<BR> ByBam bardzo zadowolona, |e w pierwszym dniu podró|y ju| udaBo mi si zobaczy Mykeny, cho jeszcze nie byBam zakwaterowana do |adnego pokoju. Nie |aBowaBam |adnego kroku, cho byBam bardzo zmczona i padaBam ju| niemal|e z nóg. <BR><BR> <CENTER> <IMG SRC="http://www.ellada.info.pl/mykeny/P1040433_t.jpg"><BR><BR> <A HREF="http://www.ellada.info.pl/mykeny/index.htm"><B><FONT COLOR="#00008B"><FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3>Galeria zdj z Myken</FONT></B></A> </CENTER> <BR> <CENTER> <BR> <HR WIDTH=25% color=#FFFFFF> </CENTER> <BR> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=2> <FONT COLOR="#000000"> <CENTER> <ALIGN="TOP"> <B><I> cig dalszy dnia... Ateny</B></I> <BR> </FONT> <FONT COLOR="#FFFFFF"> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3> <BR> <P ALIGN=JUSTIFY> Szcz[liwa wpadBam do mojego pokoju na 3 pitrze nr 313 <IMG SRC="http://www.elinida.republika.pl/graf/zeby.gif"> w hotelu <B>Grand Polis </B>(jaki Badny numer mi si dostaB!). <B>Pokój hotelowy </B>taki, |e mie[ciBo si w nim wygodne Bó|ko "king size" - nie wiem po co takie, w pokoju jednoosobowym! Oprócz Bó|ka proste biurko, na którym staB maBy telewizor. Pod biurkiem malutka lodówka i wsunite krzesBo. Lustro nad biurkiem. Obok Bó|ka, po dwóch stronach, maBe szafki z szuflad i jeden wygodny fotel. Du|a szafa wmontowana jakby w [cian, obok niska Bawa, pod któr elektroniczny sejf. Okno pokoju wychodziBo na [cian ssiedniego budynku - widok zatem nieciekawy, ale to nie szkodzi. Kosz na [mieci w pokoju jak i w Bazience. Aazienka, jak Bazienka, cho du|a marmurkowa przestrzeD pod lustrem ze zlewem. Obok brodzik z zasBonk. Obok muszla klozetowa. Telefon alarmowy w Bazience. Suszarka w Bazience i wielkie lustro. Telefon w pokoju. Klimatyzacja w pokoju i ogrzewanie. Dywan na podBodze, ale jak przyjechaBam byB mokry po sprztaniu chyba w Bazience. Mokre [lady na dywanie! Codziennie pokój byB sprztany, wymieniana codziennie po[ciel i rczniki (2 du|e i 2 maBe - wyglda na to |e pokój byB dwuosobowy, a nie jedno, dodatkowo rcznik roboczy, jako szmata do podBogi). W pokoju popielniczka, cho jej nie powinno by, pokój miaB by dla niepalcych. CzytaBam ju| wcze[niej opinie o tym hotelu, ludzie tak|e pisali o tym, |e dostawali pokoje dla palcych, a nie jak |yczyli sobie dla niepalcych. Mój pokój na szcz[cie nie [mierdziaB dymem, jak niektórych innych, mo|e dlatego, |e sprztaczka z uporem maniaka zawsze otwieraBa okno i zostawiaBa je otwarte po sprztaniu.<BR>W lodówce peBne wyposa|enie w napoje i alkohole - mini wersje oraz sBodycze. Na biurku jednak byBy cenniki i za wszystko u|yte trzeba byBo pBaci. Ceny nie byBy maBe. Np. woda niegazowana póBtora litrowa - 1,80 &euro;. ByBy te| tam cenniki restauracji i baru, z których mo|na byBo korzysta i dzwoni. Aczkolwiek wybór nie byB za wielki. ObsBuga dodatkowo do pokoju - 15% warto[ci produktów. Na biurku staBy dwa kieliszki i dwie szklanki - brudne, niewymyte, wida, |e wymacane - kto[ z nich piB, a pózniej nie zostaBy wymyte. StaBo te| wino kilkuletnie mini wersja - jak sie okazaBo z cennika kosztowaBo bagatela 18 &euro; - najdro|sze ze wszystkich win w cenniku minibaru. Gdyby kto[ byB zainteresowany ich cennikiem, to chtnie poinformuj.<BR> ObsBuga hotelowa baaaardzo miBa, poczwszy od sprztaczki, która czekaBa na papierki od plastrów, które wBa[nie przyklejaBam na stopy przed nastpn wdrówk, przez kucharzy podczas bufetów [niadaniowych, a| po odzwiernych i recepcjonistów, którzy tu bardzo czsto si zmieniali. Milutcy i uprzejmi do granic mo|liwo[ci. Poza tym, |e w pokoju po sprztaniu dywan bywaB mokry, szklanki na biurku byBy niemyte oraz poza haBasem, który w nocy na korytarzu bywaB straszny i czasem nie daBo si spa - pokój zupeBnie przyjemny jak dla mnie i co najwa|niejsze z wszystkimi udogodno[ciami, takimi jak lodówka, suszarka, telewizor, telefon, sejf, ogrzewanie i klimatyzacja, nawet gniazdko internetowe, gdyby tak mie laptop - poBczenie internetowe wliczone w cen pokoju.<BR> Tego dnia, po kilku godzinach odpoczynku, udaBam si w stron dworca kolejowego Larissis, w poszukiwaniu drugiego dworca kolejowego Peloponisou, z którego - jak wyczytaBam - nastpnego dnia planowaBam wyruszy do Kalavrity. Kr|yBam dookoBa dworca Larissis, dotarBam do dworca autobusowego Peloponisou, znajdujcego si po przeciwnej stronie dworca, po przej[ciu przez most ponad dworcem. Jednak nie wstazywaBo nic na bytno[ tam dworca kolejowego Peloponisou. Jako|e na mapie wyraznie wygldaBo, i| ma by po przeciwnej stronie i tu| przy dworcu Larissis, stwierdziBam, |e widocznie mo|e przenie[li gdzie[, a ja nie mam ju| siB by dalej wdrowa (zmczona byBam po podró|y i wycieczce). PostanowiBam wic, |e tego dnia ju| wróc do hotelu, a jutro rano wstan wcze[nie i wezm taksówk prosto na dworzec kolejowy Peloponisou, taksówkarz powinien wiedzie gdzie on jest :).<BR> WróciBam do hotelu, uBo|yBam si wygodnie w ogromnym king size Bo|u, wBczyBam telewizor, ogldnBam co ciekawego na kanaBach - jeden muzyczny grecki program mnie zainteresowaB z kilkunastu, które byBy ustawione. UdaBam si na zasBu|ony sen w miar wcze[nie, bo przecie| nastpnego dnia musiaBam wcze[nie wsta ruszajc na podbój Kalavrity z jej ciekawym zabytkiem - star wskotorow kolejk.<BR> <CENTER> <BR> <HR WIDTH=25% color=#FFFFFF> </CENTER> <BR> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=2> <FONT COLOR="#000000"> <CENTER> <ALIGN="TOP"> <B><I> PoniedziaBek - 2 kwietnia 2007 r. - Ateny</B></I> <BR> </FONT> <FONT COLOR="#FFFFFF"> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3> <BR> <P ALIGN=JUSTIFY> <B>"Budzikom - [mier!"</B> - pewno ka|dy zna t piosenk Roberta Chojnackiego. "No, jeszcze nie, nikt nie obudzi mnie, wBa[nie przychodzi najlepszy sen, ju| jestem w [rodku genialnie cicho jest, telefon dzwoni, a mo|e go zje[? ... WstaD je[li musisz, bo ja chyba nie. I do poBudnia budzikom [mier...". Takie byBy moje my[li, gdy gdzie[ koBo godziny 6 rano, zadzwoniB budzik. W jednej minucie dokonaBam szybkiej analizy, co dzisiaj miaBo by w programie? StwierdziBam, |e Kalavrita w sumie jest najmniej ciekawym punktem programu, wic mog j odwiedzi innym razem. Moje ciaBo odmówiBo zupeBnie posBuszeDstwa, |eby wsta. ByBam wczoraj tak ekstremalnie zmczona, |e rano ciagle niewyspana, i absolutnie koniami, osBami, czy muBami - jak to tam byBo - nie wycignito by mnie z Bó|ka, za |adne skarby. Rzadko kiedy rezygnuj z realizacji programu, ale tym razem naprawd wsta si nie daBo. OdwróciBam si na drugi bok, [pic jeszcze dBugo, maksymalnie, by zd|y na ostatnie minuty serwowanego [niadania. <BR> Jak wyglda w <B>hotelu bufet [niadaniowy?</B> WedBug mnie bardzo du|y wybór i nie rozumiem krytyki, któr spotykaBam w opiniach o hotelu. Co byBo do wyboru? Ser |óBty, feta, ser biaBy w postaci smarowanej, szynka plasterkowa, mielonka plasterkowa, jajecznica, jajka gotowane, bekon sma|ony, kieBbaski sma|one, ogórki, pomidory, oliwki, marmolada w kilku smakach, d|emiki maBe w kilku smakach, pBatki i musli 3 rodzaje, mleko, kawa, herbata, soki w formie syropu z wod w kilku smakach, chleb krojony, tostowy, mo|liwo[ zrobienia tostów - toster, kilka rodzajów ciast i ciastek. Takiego wyboru jak dotd podró|owaBam, jeszcze w |adnym hotelu nie byBo. Mo|na byBo naje[ si do syta, a na koniec jeszcze poczstowa si owocami, które byBy na ladzie. Wybór mnie bardzo du|y i nie rozumiem tych, którym si [niadania nie podobaBy. Czegó| oczekuj tacy ludzie na [niadanie? <BR><BR> W zwizku z tym, |e nie pojechaBam tego dnia do Kalavrity, postanowiBam ruszy na moj ulubion cz[ Aten - Plak, pospacerowa w[ród najstarszych miejsc, poczu ducha staro|ytno[ci i upaja si ciepB wiosenn pogod oraz greckim sBonkiem.<BR> UdaBam si wpierw na stacj Thissio, skd planowaBam dotrze do sBynnego MaBego Mitropolis - jednego z pikniejszych ko[cioBów w Atenach. Ju| na placu Ag. Asomaton zaczBam przygod z tutejszymi cerkwiami. Tu stoi bowiem kaplica <B>Agion Asomaton</B>. Std przeszBam obok jednej z moich ulubionych [wityD - Tezejonu, a dalej ulic Adrianou, ttnic kawiarnianym |yciem. SBoneczko Badnie [wieciBo, godzina okoBo 14, cho jeszcze nie sezon, tutaj ludzie siedz w tawernach i kawiarniach, nawet w cigu tygodnia, cho fakt, godzina byBa sjesty. PrzeszBam obok Agory greckiej, podziwiajc jej pozostaBo[ci i wielko[ Stoy Attalosa. WyszBam na placu Monastiraki, obok muzeum sztuki ozdobnej lub co[ koBo tego. Jednak z miejsca tego uciekaBam czym prdzej - nie lubi tBumów, jakie tam przewalaj si w codziennym targu warzywno-owocowym i nie tylko, w[ród wdrownych sprzedawców wszystkiego oraz artystów wszelkiego pochodzenia. Tego dnia wystpowaBy jakie[ indiaDsko wygldajce osoby, [piewajce pie[ni indiaDskie i prezentujce indiaDski teatrzyk. <BR><BR> Tu zaraz przy ttnicym |yciem placu Monastiraki znajduj si ruiny <B>Biblioteki Hadriana</B>, która nie dawno zostaBa otwarta i udostpniona do zwiedzania! Wstp <B>2 &euro;</B>. Nowo[ to byBa dla mnie bardzo interesujca, poniewa| jak dotd mo|na byBo oglda jej teren tylko przez pBot. Teraz mo|na ju| wdrowa po jej terenie i podziwia stare pozostaBo[ci z ok. 132 r.<BR><BR> Dalej ulic Mitropoleos dotarBam na plac <B>Mitropoleos </B>i do cerkwi pod t sam nazw, w której odbywaj si wielkie uroczysto[ci. Tu| przy du|ej cerkwi stoi <B>maBa Mitropoleos</B>, któr bardzo chciaBam zobaczy, niestety o tej porze byBa zamknita, z czego byBam bardzo rozczarowana, gdy| tym razem mogBam ju| nie mie wicej mo|liwo[ci dotarcia w to miejsce. Pogodziwszy si z tym faktem udaBam si jednak dalej, w kierunku nastpnej ciekawej cerkwi - <B>Agia Dinami</B>, pochodzcej z XVI w., a nad któr zbudowano we wspóBczesnych czasach du|y budynek na filarach, by zachowa zabytek. <BR> Co zaobserwowa mo|na odwiedzajc takie cerkwie czy kaplice? Gdziekolwiek nie pójdziemy, zawsze znajdzie si tam religijny kto[, odprawiajcy wBa[nie swoje modlitwy. Niesamowicie religijnym jest naród grecki...<BR><BR> Stamtd udaBam si w gór Plaki w kierunku Akropolu, by jeszcze raz rzuci okiem na moje ulubione miejsca na Place. WdrowaBam uroczymi uliczkami, kupiBam par pamitek, a w koDcu na stacji Akropolis wsiadBam do metra i udaBam si do Pireusu, po zakup biletów na Egin, któr to podró| zaplanowaBam na pojutrze.<BR><BR> Po powrocie z Pireusu, znów odwiedziBam Plak, by w mojej ulubionej tawernie delektowa si greckimi przysmakami, takimi jak kalamary, choriatiki i gyros pita zakrapiane prawdziw retsink. Ale| to byBa uczta powitalna na Place, a zarazem i jedyna taka, na któr miaBam czas podczas tego pobytu. <BR><BR> Tego dnia szybko udaBam si na spoczynek, poniewa| dnia nastpnego czekaBa mnie mordercza wyprawa na Mistr i bardzo wczesna pobudka. Tego nie mogBam przespa!!!<BR> <CENTER> <IMG SRC="http://www.ellada.info.pl/ateny/P1040634_t.jpg"><BR><BR> <A HREF="http://www.ellada.info.pl/ateny/index.htm"><B><FONT COLOR="#00008B"><FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3>Galeria zdj z Aten, na co nowego dla mnie i nie tylko zwróciBam uwag</FONT></B></A> </CENTER> <BR> <CENTER> <BR> <HR WIDTH=25% color=#FFFFFF> </CENTER> <BR> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=2> <FONT COLOR="#000000"> <CENTER> <ALIGN="TOP"> <B><I> Wtorek - 3 kwietnia 2007 r. - Sparta i Mistra</B></I> <BR> </FONT> <FONT COLOR="#FFFFFF"> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3> <BR> <P ALIGN=JUSTIFY> W dniu wielkiej wyprawy na ruiny miasta bizantyjskiego - Mistr, obudziBam si o nieludzkie porze, czyli 4:35, by o 5:15 czeka ju| na autobus linii 051 na rogu Zinonos i Menandrou. SpieszyBo mi si bardzo, gdy| pierwszy autobus z dworca Kifissou 100, wedBug wcze[niej zasignitych informacji, miaB by o 6 rano. 051 przyjechaB dwie minuty pozniej... Có|, dwie minuty nie robi wielkiej ró|nicy, odsapnBam z ulg, |e to tylko dwie minuty. Jednak po kilku minutach, a mo|e sekundach drogi, autobus zostaB unieruchomiony przez jakiego[ mdrego Greka, który zaparkowaB swój samochód przy chodniku, niemal|e na skrzy|owaniu dróg, w ten sposób, |e autobus w |aden sposób nie mógB wjecha w t ulic. Kierowca autobusu trbnB par razy, by mo|e obudzi i wywabi wBa[ciciela samochodu na ulic, by usunB swoj wBasno[ z drogi przejazdu. PrzypomniaBa mi si sytuacja sprzed dwóch dni, gdy jechaBam na ten sam dworzec, tym samym pierwszym autobusem linii 051 i dokBadnie w tym samym miejscu, jaki[ pajac zaparkowaB samochód. Wtenczas jednak po kilku trbniciach zjawiB si wBa[ciciel i odjechaB. Nie trwaBo to wtedy dBugo. Tym razem czekanie jednak przedBu|aBo si, a ja zaczBam obawia si, |e autobus do Sparty mo|e mi umkn sprzed nosa, a kolejny za 2 godziny nie da mi do[ czasu na zwiedzenie Mistry. Minuty mijaBy, autobus staB w miejscu, a ja si zaczynaBam denerwowa, zreszt nie tylko ja. Kierowca klB pod nosem. W koDcu wykonaB telefon. ZorientowaBam si, |e podawaB namiary rogu ulic. Pewno dzwoniB po pomoc. Po kilkunastu minutach zjawiBa si pomoc techniczna, która wziBa si za podnoszenie samochodu i odholowanie w inne miejsce. Gdy wBa[nie samochód byB holowany, wyskoczyB zniewiadomokd Grek, machajc rkami i gonic ów holowany samochód. Kierowca autobusu oczywi[cie wizk greckiej Baciny obrzuciB tamtego, a tamten przekazaB tysiczne przeprosiny... "chilia signomi" (w wolnym tBumaczeniu: 1000 przepraszam), na co kierowca jeszcze zdenerwowany powtórzyB "chilia? chilia? .... ble ble ble... (nie zrozumiaBam co) chilia?" jakby te 1000 byBo dla niego cigle za maBo :). Ja te| ju| tuptaBam w tym autobusie niecierpliwie, byBo coraz bli|ej godziny <B>autobusu do Sparty</B>. <BR> Gdy autobus wjechaB na dworzec, pdem pobiegBam w kierunku kas biletowych. O niech to, jaka kolejka przy kasie do Sparty, jakie[ 10 osób, 10 minut zostaBo do odjazdu autobusu, a kolejka przesuwaBa si do przodu bardzo wolno. Jaki[ starszy pan próbowaB si wepcha poza kolejno[ci, zostaB obrzucony wizank kasjera, co on sobie my[li, |e si wpycha, inni ludzie te| jad do Sparty i czekaj. Inna dziewczyna, tu| przede mn, a byBo za 3 minuty szósta, bBagajco prosiBa kasjera, |e ona ju| ma baga| w autobusie, przepraszaBa mnie. Co miaBam powiedzie, jeszcze do tego po grecku! Sama byBam ju| zBa, |e mog nie zd|y na autobus, a tak si wBa[nie zapowiadaBo. Palce mi do tego dwa krwawiBy, poniewa| biegnc wcze[niej w kierunku kas, przetarBam kostkami po betonowanej [cianie. Jeszcze byBa szansa na autobus o 6, poprosiBam taki <B>(16,80 &euro; w jedn stron)</B> i lec pdem ku autobusom. Do tego nie wiem skd on odje|d|a. Lec i pytam napotykanych kierowców autobusów po angielsku, |eby widzieli, |e turysta, gdzie przystanek do Sparty! Pokazuj palcami i odpowiadaj po grecku!!! Dobrze, |e co[ tam kumam. DobiegBam do autobusu, który jeszcze staB, chc si pakowa do [rodka, kierowca przy drzwiach patrzy na bilet, a tam... 6:30!!! Kasjer sprzedaB mi bilet na nastpny autobus... wrrrrr, który nawet nie wiedziaBam, |e jest, nie byBo go na drukowanej ulotce. PóB godziny stracone, póB godziny mniej zwiedzania Mistry. No có|. <BR><BR> Par sBów o Sparcie (z przewodnika Pascal). W Sparcie nie byBo nigdy wspaniaBych [wityD, ani fortyfikacji, dlatego dzi[ Sparta nie mo|e si poszczy wieloma zabytkami staro|ytno[ci. Staro|ytna Sparta byBa zbudowana w bardzo strategicznym mijscu. ByBo to nie tyle miasto, co zespóB kilku wsi. O[rodek prze|ywaB najwikszy rozkwit midzy VIII a IV w. p.n.e., kiedy ustrój spoBeczny Sparty opieraB si na prawach Likurga. Spartanie pokonali Ateny w wojnie peloponeskiej i zaBo|yli kolonie w caBym greckim [wiecie. Pózniej utracili hegemoni na rzecz Teb. Kolejny okres rozkwitu to czasy Rzymian. W III w. n.e rozpoczB si upadek - na pierwszy plan w [wiecie bizantyjskim kosztem Sparty wysuwaBa si ssiednia Mistra.<BR><BR> Autobus miaB jecha do Sparty 4 godziny, aczkolwiek dojechaB tam par minut po godz. 10. Gdy wjechaBam na dworzec w Sparcie, na stanowisku oznaczonym "Mistra" staB autobus. "O cudnie!"- pomy[laBam. WyszBam z autobusu, a tu wBa[nie ten do Mistry odjechaB. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!! SzaB!!!! Patrz na rozkBad jazdy, o 10 do Mistry, a nastpny o 11! O masakra!!!! Godzina zmarnowana. Kto wymy[liB co[ takiego, by autobus do miejsca turystycznego nie czekaB na turystów, którzy mog przyjecha z takiego wielkiego miasta jak Ateny!!!! I to dosBownie par sekund nie zaczekaB!!! ByBam zbulwersowana i zBa. Pomy[laBam, |e to tylko 5 km do Mistry, mo|e wzi taksówk?? Ale przemy[laBam i stwierdziBam, |e przez godzin zorientuj si w terenie i pójd poszuka ciekawych rzeczy. No i poszBam w kierunku centrum, ul. Lykourgou do góry, a potem w prawo w Paleologou, na koDcu której stoi <B>wspóBczesny pomnik Leonidasa</B>, a za nim znajduje si <B>stadion</B> wygldajcy jeszcze bardziej wspóBcze[nie. Zauwa|yBam brzowe tablice wskazujce kierunek do starego akropolu, ale oszacowaBam, |e braknie mi tej godzinki na doj[cie tam, zwiedzenie i powrót na dworzec. Zauwa|yBam ze miasto Sparta niezbyt ciekawe jest, aczkolwiek ciekawie poBo|one na tle gór <B>Tajgetu</B>, które swym ogromem góruj dumnie, a ogólnie wyglda to, jakby za miastem wklejono w tBo jaki[ wielki panoramiczny obraz. Ale reszt Sparty zostawiBam sobie na pózniej, mo|e miaBa mnie czym[ jeszcze zaskoczy? WycofaBam si wic w kierunku dworca, a gdy tam dotarBam, niewiele ju| minut zostaBo do autobusu do Mistry.<BR> Na dworcu kierowcy pokolei pytali mnie gdzie jad, odpowiadaBam po grecku, tak jak mnie pytali, a oni zastanawiali si, kto ze mn pojedzie, bo nie byBo wicej chtnych. A ja my[laBam sobie, |eby szybciej si zastanawiali, bo mój cenny czas mija. Kierowca wypytywaB mnie o ró|ne rzeczy po grecku, a ja mu odpowiadaBam równie| po grecku, ale krótko, bo nie chciaBo mi si zagBbia w dyskusje. Kierowca jechaB bardzo wolno, po drodze z wszystkimi si witaB, kogo mógB to okrzyczaB, |e mu przeszkadza w tym czy tamtym. ZabraB po drodze kilka osób z innego przystanku i wolnym dalej tempem wlókB si w stron Mistry. PytaB gdzie ma mnie wysadzi, czy na dole, czy u góry koBo Kastro. Oczywi[cie chciaBam podjecha sobie na gór i stamtd schodzi w dóB, tak jest o wiele lepiej. Po drodze pokazaB, gdzie spowrotem mnie zgarnie, czyli u dolnej bramy, i |e to bdzie o godz. 14! Co? ByBo ju| po 11, i tylko ponad 2 i póB godziny miaBam mie na caB Mistr???? StwierdziBam, |e niemo|liwe to. No trudno. Najwy|ej wróc piechot lub zBapi jak[ taksówk - pomy[laBam sobie. Nie wydawaBo mi si, by przej[ Mistr w dwie i póB godziny. Ile| czasu przepadBo przez t komunikacj greck!!! By mo|e nie byBo wicej autobusów do i z Mistry w tym okresie, nie ma przecie| jeszcze zbyt wielu turystów. <BR> O godz. 11:30 (póB godziny autobus jechaB ok. 6 kilometrów!!!) stanBam przy zjezdzie do górnej bramy Mistry. Pogoda byBa pikna, sBoDce [wieciBo, przede mn w górze widziaBam ruiny Kastro i jeszcze cieplej mi si zrobiBo na my[l, |e zaraz bd si tam wdrapywa.<BR> No i zaczBam! Wstp na teren <B>Mistry - 5 &euro;</B>. I tu zaraz od bramy zaczBy si schody. Pod gór i pod gór. Niewygodne, postrzpione, ze [liskimi du|ymi kamieniami schody. Nale|y mie tu dobre sportowe obuwie, pod górk zawsze Batwiej, cho kondycj lepiej mie dobr, ale przy schodzeniu w dóB nale|y bardzo uwa|a na tych [liskich kamieniach. Nie ma zbyt wysoko, tylko jest krta i w gór kamienista [cie|ka. ZdobyBam szczyt, zdobyBam Kastro! Jak ja kocham takie miejsca! Ruiny, ruiny, ruiny, mury i ruiny. I przepikny widok na okolic, na Spart, na Tajget, na wówóz, na wzgórza, na domy na wzgórzach. Przepikne widoki w przepikn sBoneczn pogod. Widoczno[ bardzo dobra. Ah, gdyby mie wicej czasu i móc sobie posiedzie na murze, rozmy[la nad tym, czy owym... Ale niestety czas nagliB mnie.<BR> <BR> Par sBów mo|e o Mistrze (z przewodnika Pascala). Le|y ona na zboczach Tajgetu, ale wielu jest najwiksz atrakcj na Peloponezie. W zdumiewajco dobrym stanie zachowaBo si tu kompletne miasto w stylu bizantyjskim, niegdy[ zamieszkiwane przez ok. 20 tysicy ludzi. Krtymi alejkami, przez monumentalne bramy, a przede wszystkim licznych ko[cioBów, z których kilka sBynie z fenomenalnych fresków, chodzi si jak po jakim[ gigantycznym muzeum architektury, malarstwa i rzezby, pomaBu przenoszc si duchem w inn epok.<BR> Mistr zaBo|yli Frankowie w 1249 r., kiedy frankoDski ksi| zbudowaB tu zamek. Gdy w 1262 r. Frankowie zostali wyparci z Mistry przez Bizantyjczyków, w odizolowanym trójkcie na poBudniowym Peloponezie, obejmujcym dawne terytoria Sparty, stworzyli w XIII w. despoti Mistry. ByBa ona ostatni prowincj bizantyjsk w Grecji i przez wiele lat, kiedy Konstantynopol prze|ywaB czasowy upadek, peBniBa funkcj stolicy. W nastpnych 2 stuleciach w Mistrze odrodziBa si potga Bizancjum. WBadcy despotii, przejli kontrol nad znacznym obszarem Peloponezu, który staB si najwiksz po[ród stale kurczcych si prowincji bizantyjskich. Prowincja zostaBa zdobyta przez Turków. W 1460 r. (7 lat po upadku Konstantynopola), despota Demetrios Paleolog skBócony z brami oddaB miasto suBtanowi Mehmetowi II. <BR> Znaczenie polityczne Mistry nigdy nie dorównywaBo jej osigniciom artystycznym. Przez caBy wiek XIV i pierwsze dekady XV w. Mistra stanowiBa kulturalne i intelektualne centrum bizantyjskiego [wiata. W Mistrze prze|ywaBa rozkwit bizantyjska architektura, powstaB wówczas wspaniaBy PaBac Despotów i liczne ko[cioBy, zwieDczone kopuBami i ozdobione freskami. To one - znakomicie zachowane i fachowo odrestaurowane - nadaj charakter miastu. <BR> Od poBowy XV do koDca XVII w. Mistra byBa w rkach tureckich, potem na krótko byBa pod panowaniem weneckim. Nastpnie wraz z powrotem Turków w 1715 r. zaczB si jej upadek, a dalsze zniszczenia przyniosBy powstania greckie. Miasto stawaBo w ogniu po|arów, a mieszkaDcy musieli ucieka. Odbudow rozpoczto na pocztku XX w., a na krótko przerwaBa j wojna domowa. Prace konserwatorskie ukoDczono w latach 50-tych XX w., kiedy wysiedlono std ostatnich mieszkaDców.<BR><BR> Bizantyjskie miasto skBada si z <B>Katochory</B> (Dolnego Miasta), <B>Anochory</B> (Górnego Miasta) i <B>Kasto </B>(twierdzy). Jedno z wej[ znajduje si wBa[nie u stóp Dolnego Miasta, a drugie na górze pod twierdz. Autobusy ze Sparty zatrzymuj si przy dolnej i górej bramie. Przy dolnej bramie znajduje si jeden bar w baraku, ale ceny tu s kosmiczne. Za maBy soczek 2 &euro; czy za dro|d|ówk te| 2 &euro;. Nie ma konkurencji, wic ceny s z nieba wzite.<BR><BR> Wracajc do mojej wdrówki z twierdzy w dóB. Wkrótce po 12stej wystartowaBam w kierunku ko[cioBa<B> Agia Sofia</B>. W ko[cioBach Mistry, jedyne co jest do ogldania to fragmentaryczne freski - malowidBa [cienne. Czsto pono bardzo wa|ne i przekazujce m.in. wiedz na temat ówczesnej sztuki religijnych malowideB. Trzeba byBoby bardzo si przyglda, by znalez dany fragment przedstawiajcy dzieje [witych ko[cioBa prawosBawnego, w niezawsze dobrze o[wietlonych pomieszczeniach. Ja oczywi[cie zachwycaBam si, jak wyrazne czsto pozostaBy malowidBa w obiektach bizantyjskiego miasta z XIII wieku. Ale du|o czasu na to ogldanie i zachwycanie nie przeznaczaBam. Szybko przemieszczaBam si do nastpnych obiektów Mistry, patrzc na prowizyroczn mapk, czy id w dobrym kierunku, a jednocze[nie obserwujc tabliczki informacyjne, w któr stron i[, by nie przeoczy czego[ ciekawego. Teraz ju| wiem, |e nie dotarBam do <B>Bramy NafplioDskiej</B>, jako[ po drodze nie zauwa|yBam tabliczek informujcych o jej kierunku. A przy PaBacu Despotów, w którego okolicy jest ta brama, akurat odbywaBy si ró|ne prace remontowe, wic nie pchaBam si tam, by nie trafi przez przypadek na jak[ siatk i [lep uliczk.<BR>UdaBo mi si te| przeoczy <B>Palataki</B> - maBy paBac, byBa rezydencja, ale wyczytaBam, |e s tam ruiny wic by mo|e dlatego przeoczyBam. Wszdzie tam przecie| ruiny. Mnóstwo ruin murów, domów, murów, domów, mo|na pomyli domy z murami i mury z domami :).<BR> Od Agia Sofia udaBam si w stron ko[cioBa<B> Agios Nikolaos</B>, a tu| za nim stanBam na rozdro|u [cie|ek przy <B>Meczecie</B>, z którego chyba wiele nie zostaBo, bo wypatrywaBam go i zidentyfikowa nie mogBam. PoszBam w kierunku <B>PaBacu Despotów</B>, z |alem stwierdzajc, |e jest on w wielkim remoncie i rusztowaniach (przewodnik, wydany kilka lat wcze[niej, równie| pisze o tym remoncie).<BR> WróciBam do punktu rozdro|a, idc dalej w kierunku <B>Bramy Monemwazyjskiej</B>, która Bczy Górne Miasto z Dolnym. Oh, pikna to brama i |aBuj, |e nie widziaBam tej NafplioDskiej, pewno jest równie pikna.<BR> Z tego punktu pod|yBam w kierunku |eDskiego <B>klasztoru Pantanassa</B>, na terenie którego cisza niesamowita jak zwykle, a w ko[ciele klasztornym mBoda dziewczyna pilnuje porzdku, by nie u|ywa fleszy w aparatach. Kaplica jak zwykle pikna, wymalowana "od stóp do gBów" freskami, obrazami [witych i cudowny zapach pBoncych [wie roznoszcy si we wntrzu.<BR> Nastpnie udaBam si jedn z dróg, które miaBam do wyboru, wychodzc na dole przy <B>Fontannie Marmara</B>, skd w prawo udaBam si, w poszukiwaniu nastpnych obiektów. Tu nie daleko wida remontowany, w rusztowaniach <B>Dom Liskarisów</B>, od którego tylko par kroków dzieli zaro[nitym ro[linno[ci korytarzem, po stronie prawej którego mur obronny. Idc dalej prosto doszBam do <B>klasztoru Perivleptos</B>, ten jaki[ taki wymarBy mi si wydawaB, ukryty na polanie w[ród okalajcych drzew, ale uroczy wbudowany cz[ciowo w skale. Std pod|yBam dalej w gór, szukajc Domu Frangopoulosa, aczkolwiek nie byB on zaznaczony jednoznacznie. ByBy jakie[ ruiny, ale nie znalazBam oznaczenia, wskazujcego na ten wBa[nie dom. ZagBbiaBam si wic dalej w gór, walczc z wBasnym brakiem kondycji, ale w koDcu dotarBam (z wywieszonym prawie jzorem) znów... do klasztoru Pantanassa, co mnie bardzo rozbawiBo, |e znowu jestem w tym samym miejscu. OdwróciBam si rado[nie na picie, zbiegajc t sam drog znowu w dóB. W tym miejscu [cie[ki nie s konkretnie oznaczane i wskie, mo|na wej[ gdzie[ i wyj[ nie wiadomo gdzie, co jest miB, bdz nie - niespodziank :). MiBo byBo tak wdrowa w[ród tych [cie|ek, zalesionych, zakrzaczonych, w[ród ro[lin kwitncych i pachncych w tak piknym sBonecznym dniu. MiBo byBo nawet pobBdzi i wraca w to samo miejsce.<BR> No wic wróciBam pod Fontann Marmara i tu znów zaczBo si bBdzenie. Z mojego prowizorycznego zarysu mapy wynikaBo, |e musz i[ tam, by trafi w nastpne poszukiwane miejsce, aczkolwiek za ka|dym razem [cie|ka si koDczyBa i znowu wracaBam gdzie? a tak! pod Fontann Marmara!!! :)))) WydawaBo mi si, |e je[li tam jest brama wej[ciowa dolna, to nie mog i[ w tamt stron, bo wyjd poza granic murów. Trzeba byBo wic si wróci i szuka [cie|ki. Wic gdzie? A tak! Do Fontanny Marmara! <IMG SRC="http://www.elinida.republika.pl/graf/hahaha.gif"> I tak sobie tam spacerowaBam jak Bo[, a panowie robotnicy z Domu Laskarisów musieli mie niezBy ubaw, widzc mnie jak tak chodz w t i spowrotem. W koDcu genialnie odkryBam, |e przy dolnym wej[ciu jest [cie|ka prowadzca wgBb nieznanego mi kierunku. Zainteresowana pod|yBam wic ni, docierajc wreszcie do <B>Mitropolis</B> - najwa|niejszej katedry, która jest najstarszym ko[cioBem w Mistrze z lat 1270 - 1292, zbudowana za panowania pierwszego wBadcy z rodu Paleologów.<BR> Wej[cie do Mitropolis zatrzymaBam na sam koniec, je[li czasu mi wystarczy, a byBa ju| godzina prawie 13:30. StwierdziBam, |e s szanse na zBapanie tego autobusu o 14:00, wic szybko udaBam si w stron <B>Evengelistrii</B>, dalej <B>Agii Theodorii</B> i klasztoru <B>Vrondochion</B> z <B>Odigitri (Afendiko)</B> i <B>Refektarzem</B>. Na koDcu weszBam do Mitropolis, z ciekaw kaplic, wystrojon zBocistymi zdobieniami, obrazami, kolorowymi freskami. Przy katedrze znajduje si maBe muzeum, w którym mo|na obejrze rozmaite fragmenty rzezb i ceramiki.<BR> Pikna jest Mistra, oj przecudna. Ruiny i pozostaBo[ci domów, murów, obiektów wspaniale komponuj si z ro[linno[ci wzgórza, drzewami i krzewami, poro[nitymi korytarzami, zaro[lami i trawami. Gdzieniegdzie widniejce czerwone kopuBy ko[cioBów dodatkowo dodaj temu miejscu wielkiego uroku. Polecam przeznaczy na zwiedzenia tego miejsca conajmniej 4 godziny.<BR><BR> <CENTER> <IMG SRC="http://www.ellada.info.pl/mistra/P1040892_t.jpg"><BR><BR> <A HREF="http://www.ellada.info.pl/mistra/index.htm"><B><FONT COLOR="#00008B"><FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3>Galeria zdj z Mistry</FONT></B></A> </CENTER> <BR> <FONT COLOR="#FFFFFF"> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3> <P ALIGN=JUSTIFY> Przed 14-st byBam ju| gotowa, czekajc na autobus przy bramie dolnej, a ten jak na zBo[ nie przyje|d|aB. ZBa byBam, |e mogBam 25 minut dBu|ej oglda sobie obiekty Mistry, a nie siedzie na Baweczce przy baraku z produktami spo|ywczymi i zajada pczki z cynamonem. ByBam niestety ju| taka gBodna, |e pochBonBam je w mgnieniu oka, nie popijajc za du|o, bo przecie| nie byBo tam toalety, a i tak pcherz mój ju| bardzo dawaB mi si we znaki.<BR> Oprócz mnie na autobus czekaBa jeszcze jedna turystka, maBo brakowaBo, a uciekBby jej. Podczas gdy ona kupowaBa co[ w baraku, nadjechaB autobus. WyskoczyBam by go zatrzyma. ZapytaBam czy do Sparty, wpakowaBam si do [rodka, a on ju| odje|d|aB. Ona w tym momencie rzuciBa si do auobusu, a ja krzyknBam do niego po grecku, |eby zaczekaB, bo jeszcze jedna pani chce jecha. ZareagowaB, a ona odetchnwszy z ulg usiadBa.<BR><BR> Tym razem autobus pokonaB t sam odlegBo[, co przedtem w póB godziny - w 10 minut. ByBo wpóB do 15-stej, a ostatni autobus do Aten miaB by o 17-stej. MiaBam jeszcze ponad 2 godziny czasu, by dotrze do ruin staro|ytnego akropolu Sparty i innych ciekawych miejsc.<BR> UdaBam si wic t sam droga, co wcze[niej w kierunku stadionu i dalej za stadionem w lewo, obchodzc go wchodziBo si na ogrodzony teren - poro[nite trawami i drzewami wzgórze, które podpisane byBo <B>staro|ytny Akropol</B>, aczkolwiek nic nie wskazywaBo na jakiekolwiek [lady obecno[ci ruin, murów, czy czegokolwiek. DookoBa byB jakby sad, w[ród którego par utwardzonych dróg prowadziBo donikd. Poniewa| teren byB rozlegBy i wydawaBo si, |e jedna z dróg, które wybraBam, nie koDczy si, wróciBam si wchodzc na skróty na jakie[ wzgórze, gdzie wreszcie ukazaBy si jakie[ ruiny fundamentów. Bardzo niewiele fundamentów. PoszBam wic dalej midzy drzewa gdzie[ w kierunku jednej z nielicznych strzaBek, kierunkujcych na <B>staro|ytny teatr</B>. Ooooo! I jest, pikny! Piknie prezentujcy si ze wzgórza, w dole teatr, a na pewno jego ruiny!!! Cudnie! Lubi takie miejsca. To jedyna rzecz, która podobaBa mi si w Sparcie - ten wBa[nie teatr. WeszBam na znajdujc si nad teatrem skarp usian drzewami, która pionowo spadaBa w dóB. Nagle, gdy tak podziwiaBam teatr ze skarpy, usByszaBam za mn gBos mski - odwróciBam si, a tam znikd pojawiB si starszy Grek. PrzemówiB do mnie greckim gBosem, pokazujc w kierunku wzgórz Tajgetu, |e tam jest Mistra. Czy wiem? Ja oczywi[cie wiedziaBam, bo ju| tam byBam i zd|yBam j z tego punktu sfotografowa. Starszy pan musiaB mnie obserwowa jak fotografowaBam oddalon o 5 km std Mistr. SpytaB czy wszystko ju| sfotografowaBam. OdpowiedziaBam, |e tak, po czym on zaczB wnika skd jestem, zdziwiony, |e rozumiem po grecku. Troch si niepewnie poczuBam tam sama w towarzystwie tego starszego pana, stojc na skraju skarpy - bezpiecznie odsunBam si w innym kierunku, informujc |e nie mam czasu, musz i[ dalej oglda teatr. Wszak na dole wcze[niej zwiedzaBa teatr grupa turystów, ale teraz ju| si ona wBa[nie oddalaBa. OddaliBam si wic i ja, schodzc w dóB do ruin teatru. <BR> WdrowaBam jeszcze chwil w[ród drzew i traw szukajc ewentualnych ruin, ale wiele nie znalazBam. MiaBam jeszcze troch czasu, wic udaBam si w poszukiwaniu <B>Sanktuarium Artemidy Orthia</B>. Intuicyjnie zgodnie z kierunkiem na mapie pod|yBam jak[ miejsk podrzdn uliczk, docierajc do tabliczki wskazujcej kierunek do sanktuarium. W nim spartaDscy chBopcy poddawani byli próbie wytrzymaBo[ci. Biczowano ich tak okrutnie, |e zgony byBy na porzdku dziennym, a caBy oBtarz musiaB by obficie spryskany krwi, by zadowoli bogini. Z drogi na Tripolis, odchodziBa nieutwardzana polna droga, za któr po jakich[ 500 metrach oczom objawiB si ogrodzony teren (na którym trwaj prace restauracyjne) sanktuarium, z widocznym oBtarzem ofiarnym. SpojrzaBam w jego kierunku i ciarki przeszBy mi po plecach, jak pomy[laBam o tych niezliczonych ofiarach z maBych chBopców trenowanych na walecznych i niezwyci|alnych SpartaDczyków, oraz nieraz zabiczowanych na [mier. Brrr... To byBo tu. Musieli by na prawd niezle poddawani tej próbie, skoro wyro[li tak waleczni, znani, spartaDscy wojownicy.<BR> Ci|ko byBo pomimo wszystko znalez sanktuarium, poniewa| od ruin staro|ytnego akropolu, nie byBo |adnej tabliczki. Bez pomocy mapy, nie trafiBabym tam. Czasu zostawaBo coraz mniej, a mapa wskazywaBa, |e gdzie[ tam dalej s jeszcze <B>oBtarz Likurga</B> i <B>Heroon</B>, ale stwierdziBam, |e jak mam tak szuka jak sanktuarium niepewnie i mo|e nie zd|y na ostatni do Aten autobus, wol podarowa sobie te miejsca, zwa|ywszy dodatkowo na fakt, |e mog by równie| w kiepskim stanie, np. tylko fundamenty.<BR><BR> WróciBam na dworzec autobusowy w Sparcie, pod|ajc równie| intuicyjnie w kierunku na mapie, nieznanymi mi uliczkami, z pcherzem peBnym, prawie si przelewajcym. Toaleta publiczna na dworcu byBa mi wybawieniem i wielk ulg po caBodniowej podró|y i wdrówkach. Teraz ju| tylko czekaBam kilkadzie[cia minut na autobus do Aten o godz. 17:00, który tym razem w tpie du|o szybszym przebyB t odlegBo[, w póB godziny krócej, o 20:05 byBam ju| w Atenach na dworcu Kifissou. Za minut byB te| autobus linii 051, tak|e o 20:25 byBam ju| na Omonii, pdzc w kierunku hotelu, z baga|em nowych do[wiadczeD i prze|y.<BR> <BR> <CENTER> <IMG SRC="http://www.ellada.info.pl/sparta/P1040687_t.jpg"><BR><BR> <A HREF="http://www.ellada.info.pl/sparta/index.htm"><B><FONT COLOR="#00008B"><FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3>Galeria zdj ze Sparty</FONT></B></A> </CENTER> <BR> <CENTER> <BR> <HR WIDTH=25% color=#FFFFFF> </CENTER> <BR> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=2> <FONT COLOR="#000000"> <CENTER> <ALIGN="TOP"> <B><I> Zroda - 4 kwietnia 2007 r. - Egina</B></I> <BR> </FONT> <FONT COLOR="#FFFFFF"> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3> <BR> <P ALIGN=JUSTIFY> Kolejny dzieD podró|y rozpoczB si pobudk o 6:35, [niadankiem i oczekiwaniem w Pireusie na szybki katamaran <B>Flying Dolphin XIX</B>, wypBywajcy o 9:00 na <B>Egin </B>(bilet tam i spowrotem kosztowaB <B>20,50 &euro;</B>. Podczas tej podró|y zaplanowaBam sobie odwiedziny dwóch jednych z najbli|ej poBo|onych wysp Aten, by cho troch poczu ten tajemniczy uroczy charakter wysp greckich. Jedn z nich byBa wBa[nie Egina. WybraBam j przede wszystkim ze wzgldu na [wityni Afai, jedn z najpiknijszych i najlepiej zachowanych [wityD w Grecji. <BR> Szybki katamaran pBynB na Egin 40 minut, bujaB si do[ wyraznie na falach, ale nie a| tak wyraznie bym poczuBa jakie[ objawy choroby morskiej, co do której wydawaBo mi si, |e jej nie mam.<BR><BR> Egina jest poBo|ona na wodach Zatoki SaroDskiej, midzy Atenami a Argolid Peloponezu. W staro|ytno[ci byli potg zdoln rywalizowa z Atenami. Jako pierwsi w Grecji wprowadziBa system monetary. Jednak w V w. p.n.e. popierajc Spart, co AteDczycy wykorzystali, a AteDska flota pokonaBa Egin w bitwach morskich, a ludno[ wygnano na wysp sprowadzajc bardziej poslusznych osadników. Pózniej tak jak Grecj Egin okupowali Rzymianie, Frankowie, Wenecjanie, KataloDczycy i Turcy. W czasie wojny o niepodlegBo[ Egina byBa siedzib wyzwoleDczego rzdu Kapodistriasa. Przez pewien czas funkcjonowaBo tu wizienie, co negatywnie wpBynBo na opini o wyspie. Dzi[ Egina sBynie z gajów pistacjowych, które co roku powoduj obni|anie si poziomu wód gruntwych, powodujc niedostatki wody. Orzeszki pistacjowe sprzedaje si to na ka|dym kroku. Wszdzie ceny s konkurencyjne i nie nale| do niskich. AteDczycy uwa|aj Egin za swoj miejsk pla|, a tury[ci przyje|d|aj tu przede wszystkim, by zobaczy [wityni Afai z V w. p.n.e. Promy przypBywaj najcz[ciej do miasta Egina, ale w sezonie letnim czsto statki i wodoloty przypBywaj do malutkiego portu po drugiej stronie wyspy - Agia Marina, która jest poBo|ona zaledwie 3 km od [wityni. By dosta si do [wityni ze stolicy wyspy - Eginy, nale|y wsi[ do autbusu miejskiego w stron Agia Marina, który zatrzymuje si przy samej [wityni. Oczywi[cie trzeba da zna kierowcy, |e planuje si tam wysi[ albo nacisn przycisk STOP w autobusie przed przystankiem, poniewa| zwykle kierowcy nie zatrzymuj si na przystankach, na których nie czekaj chtni, albo na których jadcy nie chc wysiada. Taka jest zwykle zasada w Grecji.<BR><BR> Ja, dotarwszy do Eginy postanowiBam pierwsze co uda si na drug stron wyspy do [wityni Afai. Z katamaranu widziaBam ju| sBynn jedyn <B>kolumn [wityni Apollina</B>, witajc przyjezdnych na póBnocny-zachód od portu. WiedziaBam, |e pózniej tak|e musz si tam uda. W [rodkowej cz[ci portu powitaBa mnie tak|e bielona [wiecc niemal biel kaplica [w. Nikolaosa. Na lewo od portu zauwa|yBam maBy dworzec autobusowy, wic szybko udaBam si tam, ledwo zd|yBam kupi <B>bilet autobusowy do [wityni Afai (1,70 &euro;)</B>, bo kierowca ju| odpalaB autobus. WbiegBam z wydan z 20 euro reszt (nie miaBam drobnych, z czego sprzedawca biletów byB bardzo niezadowolony, |e wstrzymuj konieczno[ci wydania wielkich pienidzy ruch autobusu! KazaB mi si spieszy, bo autobus ju| odje|d|a! Ale| byB niemiBy! <BR>Autobus pomykaB szybko wsk drog, a ok. 15 minut pózniej (12 km od Eginy) byBam ju| u bram [wityni Afai. Dorycka [witynia z V w. p.n.e. po[wicona byBa kreteDskiej <B>nimfie Afaia</B>, nie Atenie, jak wikszo[. WedBug mitu w Afaia identyfikowanej z Britomartis - córk Zeusa i Karme, zakochaB si Minos. Ona, by uciec przed jego zalotami, skoczyBa do morza i wyjawiBa si na Eginie, gdzie pojawiBa si w zagajniku i ukryBa si w jaskini. Nimfa ta byBa czczona prawdopodbnie tylko tu na Eginie. Zwitynia zachowana w do[ dobrym stanie, robi niesamowite wra|enie sw dostojno[ci, stojc niewzruszenie do dzisiaj na wzgórzu w[ród pachncych sosnowych lasów. Jest jedn z najlepiej zachowanych i najbardziej skomplikowanych pod wzgldem architektury zabytków staro|ytnej Grecji. Przykuwa uwag wspaniaB kolumnad i piknymi architrawami. Starsza jest od Parthenonu o ok. 60 lat. <BR> Autobusy spod [wityni Afai je|d| wedBug nastpujcego rozkBadu jazdy: <B>w stron Agia Marina</B>: 6:55, 8:25, 10:55, 11:55, 12;40, 14:40, 16:15, 18:15, 20:25. <B>W stron Eginy:</B> 7:05, 8:35, 10:25, 12:05, 12:55, 14:50, 16:25, 18:25, 20:35.<BR> 40 minut buszowaBam po terenie [wityni, wchodzc te| do skromnego muzeum, w którym wiele nie ma ciekawego. ByBa ponad godzina do autobusu powrotnego do Eginy, miaBam wic do wyboru: siedzie jak Bo[ na murku parkingu przed [wityni i czeka, i[ piechot w stron Eginy dochodzc do klasztoru Agios Nektarios, po ok. póBtora godziny wdrówki (na co nie u[miechaBo mi si traci czas, którego i tak miaBam na wyspie maBo) lub i[ do miejscowo[ci Agia Marina - oddalonego o 3 km i tam wsi[ w autobus do Eginy. WybraBam ostatni opcj, startujc o 11:05. WdrowaBam w[ród pachncych sosnowych lasów, podziwiajc wybrze|e z góry z krtej drogi asfaltowej. W dole <B>Agia Marina </B>uroczo si prezentowaBa, m.in. du| niebiesk kopuB jakiego[ ko[cioBa. Z ka|dym krokiem Agia Marina przybli|aBa si do mnie, a ja gdzie si daBo [cinaBam ostr krt drog, przechodzc stromo w dóB po krzakach i kamieniach na skróty. Zmiesznie musiaBo to wyglda, jak si gimnastykowaBam na zboczu, podczas gdy razne kontynuowanie drog na okoBo zajBoby mi pewno tyle samo czasu, co gimnastyka na skróty. Ale oszczdziBam troch metrów. Po 25 minutach szybkiego marszu dotarBam do Agia Marina, po drodze rozgldajc si za przystankiem autobusowym w kierunku powrotnym. Gdzie[ w[ród drzewek, przy drodze dostrzegBam niebieski znak KTELu - Bus stop. ByBa Baweczka, pomy[laBam, |e jak nie znajd drugiego gdzie[ na dole w centrum, to tu wróc. RuszyBam szybko zwiedza miasteczko Agia Marina, bo czasu wiele nie zostaBo. OkoBo póB godzinki. DotarBam do pla|y - piaszczysta w centrum Agia marina, do[ du|a rozcigliwa w zatoce. Tu| przy malutkim porcie Po jednej stronie ciekawe skaBki, gdzie mo|na si ukry przed zatBoczon zapewnie cz[ci w centrum. Tam wylegiwaB si wBa[nie jaki[ pan i pewno zdziwiony byB co ja tu robi z aparatem. Bowiem miasteczko byBo puste, tawerny pozamykane jeszcze i tylko kilka sklepów spo|ywczych byBo otwartych. Miasteczko jak miasteczko turystyczne. Ulica gBówna przy wybrze|u i pla|y, przy której posadowione s sklepy spo|ywcze, z pamitkami i tawerny. PrzeszBam szybko caBe te centrum dotarwszy do pustych okolicy, wróciBam wic, skrcajc w lewo w stron widocznego zewszc wielkiego ko[cioBa z niebiesk kopuB. MiaBam nadziej, |e kierujc si w stron, z której przyszBam dotr do wcze[niej zidentyfikowanego przystanku - drugiego bowiem w centrum nie zauwa|yBam. SzBam jak[ wsk drog, w[ród domów i pokojów do wynajcia, uwag moj przykuwaBy figurki prawdopodobnie nimfy Afai, czsto sadowione na gankach domów. Jak wida mit o nimfie przetrwaB tu do dzisiaj i tradycja (je[li nie czczenie) jest podtrzymywana. ByBo ju| blisko poBudnia i godzina autobusu zbli|aBa si nieubBagania, a ja z jzorem do pasa niemal biegBam nieznan uliczk, majc nadziej, |e wyjd gdzie[ koBo przystanku autobusowego. Oj byBo mi ju| bardzo gorco, cho dzieD byB pochmurny i nie zbyt ciepBy. WyszBam w koDcu na rozdro|u z drog gBówn, ufff. Na przystanku siedziaBa jaka[ mBoda dziewczyna, znaczyBo to, |e autobus jeszcze nie pojechaB. Ró|nica w czasie midzy autobusami do Agii Mariny i do Eginy ze [wityni Afai jest dokBadnie 10 minut. Wic mo|na byBo policzy, |e o 12:00 powinien by z Agia Marina do Eginy. <BR><BR> PrzyjechaB o 12:05 (bilet do Agios Nektarios <B>1,20 &euro;</B> i z Agios Nektarios dalej do Eginy tyle samo - 1,20 &euro;), okoBo 10 minut pózniej wysiadBam niedaleko klasztoru Agios Nektarios, jeszcze przed drog na Paleochor i dobrze, |e wcze[niej, poniewa| mogBam zorientowa si, |e ruiny, które widz na wzgórzu to wBa[nie jest Paleochora, o której czytaBam, |e niegdy[ zamieszkaBa, zostaBa wyludniona i teraz jest opuszczona.<BR> Nowoczesna bryBa <B>Agios Nektarios </B>ze swoj biel murów, wznosi si w poBowie drogi midzy Egin a [wityni Afai. Monaster zostaB nazwany imieniem Anastasiosa Kefalasa, jednego z najnowszych [witych Ko[cioBa greckiego, zmarBego w 1920 r. i kanonizowanego w 1962 r. Na terenie monasteru znajduje si grób [witego, licznie odwiedzany przez pielgrzymów. Tradycj Greków jest zapalanie [wieczek w kaplicach i ko[cioBach, modlc si przy tym w ró|nych intencjach. WeszBam na teren monasteru od strony drogi na Paleochor w spodniach, gdy| tam nie byBo spódnic do wypo|yczenia, aczkolwiek widniaBa tabliczka, |e nale|y by odpowiednio obranym. Pan, który pilnowaB przy wej[ciu do kaplicy klasztornej zgodziB si. PokazaBam mu si, powiedziaBam po angielsku, |e nie mam spódnicy, na co on odpowiedziaB po grecku, |e mog wej[ tak. By mo|e dlatego, |e nie byBo zbyt du|o Greków, którzy mogliby si zbulwersowa moimi spodniami. Kobiety bowiem w miejscach takich musz nosi spódnice zakrywajce kolana. Podczas zwiedzania grobu [w. Nektariosa odbywaB pielgrzymk do tego| grobu jeden religijny Grek. SpytaB mnie czy nie widziaBam gdzie[ [wiec, ale takich duuuu|ych. PowiedziaBam, |e tu nie ma, aczkolwiek za grobem byBy poBo|one ukryte ogromne [wiece, prawie metrowe i wiksze. Ooops. On je zauwa|yB, wziB jedn, wyjB banknot 20 eurowy, wrzuciB do skrzynki, po czym zapaliwszy w[ród ogromnych [wiec j postawiB i modliB si. Podziwiam religijno[ Greków, którzy nie wstydz si jej okazywa publicznie, a religia jest ich wa|n cz[ci |ycia.<BR> ZwiedziBam kaplic klasztorn, nie du|, wymalowan jak zwykle freskami, ozdobion zBotymi elementami i wielkim |yrandolem. Tam te| modliBo si kilka kobiet. GBupio mi byBo robi tam zdjcia w tym czasie. Dla mnie byB to tylko ciekawy obiekt w podró|ach, dla nich jest to obiekt uczu religijnych, których nie wolno w jakikolwiek sposó rani. ZwiedziBam grób [w. Nektariosa. <BR> Zanim weszBam do klasztoru od drogi na <B>Paleochor</B>, podziwiaBam wBa[nie j. Jest ona oddalona blisko kilometr na wschód, poBo|ona na wzgórzu. Wybudowano j w IX w. dla ochrony przed piratami. W 1537 r. ulegBa jednak najazdowi korsarza tureckiego Barbarossy. Opuszczona w 1827 r. po uzyskaniu przez Grecj niepodlegBo[ci. Dzisiaj jest zupeBnie wyludniona, dziki czemu zachowuje romantyczny urok. Mniej wiecej 20 spo[ród 365 sBawnych niegdy[ ko[cioBów i monasterów Paleochory - przetrwaBo do dzi[ w jako takim stanie i nadaje si do zwiedzania. Niewiele zostaBo z samego miasta. Z daleka wida, |e stare obiekty na wzgórzu i ich okolica jest wymarBa. Ale widok ten jest niesamowity. FotografowaBam z daleka Paleochor, zachwycajc si jej uroczym wizerunkiem. Bardzo miaBam ochot si tam wybra, ale niestety rozkBad jazdy autobusów nie pozwalaB mi na to. MogBam nie zd|y na zaplanowany o 16 powrotny katamaran, majc na uwadze fakt, |e zamierzaBam jeszcze zobaczy par miejsc w Eginie. <BR> Wej[ciem gBównym monasteru wyszBam. Tam znalazBam rozkBad jazdów autobusów. <B>Z Agios Nektarios do Agia Marina</B>: 6:45, 8:15, 10:05, 11:45, 12:30, 14:30, 16:05, 18:05, 20:15. <B>Z Agios Nektarios do Eginy</B>: 7:15, 8:45, 10:35, 12:15, 13:05, 15:05, 16:35, 18:35, 20:45. Jak wiadomo rozkBady jazdy autobusów mog si zmienia, ale mo|na przy pomocy ówczesnego by [wiadomym czstotliwo[ci ich przejazdów.<BR> Wej[cie do monasteru kieruje na zej[cie na parking przed ko[cioBem, który wznosi si przy drodze gBównej. WyczytaBam, |e jest to najwikszy w Grecji ko[cióB, wybudowany w ostatnich latach. Rzeczywi[cie koscióB ten robi wra|enie, ale czy rzeczywi[cie jest najwikszy? Inny przewodnik podaje, |e jest jednym z najwikszych. Jak wic tu wierzy przewodnikom? <BR> SpieszyBam si na terenie monasteru, by zd|y na autobus o 13:05, a ten przyjechaB sobie o 13:25! 20 minut czasu straciBam na siedzenie na przystanku!!! MogBam sobie w tym czasie oglda ikony i freski w ko[cioBach. Wrrrrr.<BR><BR> Przybywszy do Eginy ruszyBam prosto w stron ruin staro|ytnego <B>Akropolu</B>, z jedyn ocalaB <B>kolumn [wityni Apollina na wzgórzu Kolona </B>(znaczy kolumna). Le|y ona na póBnoc od portu, wida j z daleka. Tu rozcigaB si niegdy[ staro|ytny akropol. Std ciekawy widok jest na port i okolic, m.in. na pla| na póBnoc od portu. Znajduje si te| niewielkie muzeum archeologiczne, wej[cie <B>3 &euro;</B>. Prace archeologiczne udowodniBy, |e obszar ten zamieszkiwany byB ju| przed 5 tyicami lat.<BR><BR> Za wzgórzem na póBnoc jest miejska pla|a, wygldajca nawet niezle - piaszczysta. Pogoda tego dnia niestety nie sprzyjaBa. Chmury wisiaBy w powietrzu, wiaBo nieziemsko, zanosiBo si na deszcz. Na wzgórzu wywiaBo mnie okrutnie, wic czym prdzej uciekaBam na dóB do portu. ZostaBo 50 minut do godziny katamaranu.<BR> ZajrzaBam jeszcze do du|ego ko[cioBa w porcie, pod nie wiadomo jakim wezwaniem, na tablicy ogBoszeD pisaBo <B>Iera Naos Eisodion Theotokou (Panagitsa)</B>, znaczy chyba pod wezwaniem Matki Boskiej. WejrzaBam w kilka uliczek wgBb miasta, weszBam na molo wzdBu| portu, pospacerowaBam, kupiBam troszk orzeszków, lecz wkrótce uciekBam na zadaszon Baweczk w porcie, poniewa| zaczynaBo pada, gdzie trzsc si z zimna, czekaBam na katamaran. ObserwowaBam z daleka port, zbudowane przy nadbrze|nej ulicy stare dostojne budynki z lat 1826-1829, kiedy Egina byBa pierwsz po odzyskaniu niepodlegBo[ci stolic Grecji. Pikne te budynki i charakterystyczne. Sporo z nich w rozkBadzie, cz[ tych wa|niejszych jest w trakcie renowacji.<BR> Powrót do Pireusu o 16:50. Potem ju| tylko szybka kolacja w fastfoodzie, byBam zbyt zmarznita, by szuka czego[ specjalnie. Szybko udaBam si w stron hotelu, gdzie ju| przed 18 byBam. RelaksowaBam si ogldajc TV, przed kolejn jutro wypraw urodzinow na Hydr.<BR> <CENTER> <IMG SRC="http://www.ellada.info.pl/egina/P1040981_t.jpg"><BR><BR> <A HREF="http://www.ellada.info.pl/egina/index.htm"><B><FONT COLOR="#00008B"><FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3>Galeria zdj z Eginy</FONT></B></A> </CENTER> <BR> <CENTER> <BR> <HR WIDTH=25% color=#FFFFFF> </CENTER> <BR> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=2> <FONT COLOR="#000000"> <CENTER> <ALIGN="TOP"> <B><I> Czwartek - 5 kwietnia 2007 r. - Hydra</B></I> <BR> </FONT> <FONT COLOR="#FFFFFF"> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3> <BR> <P ALIGN=JUSTIFY> 31 lat minBo jak jeden dzieD <IMG SRC="http://www.elinida.republika.pl/graf/zeby.gif">... W tym roku prezentem, jaki sobie sprawiBam byBa wycieczka na wysp Hydr. Od kiedy wyczytaBam, |e jest to wyspa - zabytek narodowy, po której mo|na porusza si tylko na o[le lub pieszo, byBam ciekawa ujrze j i przy najbli|szej okazji j odwiedzi, tym bardziej, |e jest Batwo dostpna z Aten.<BR> <B>Hydra</B> - wyspa poBo|ona od strony poBudniowej cz[ci "palca" argolidzkiego. Majc tak niewiele czasu jak, ja bdc tym razem w Grecji, zaplanowaBam, |e odwiedz miasto Hydra i wejd na szczyt gdzie znajduje si klasztor Profitis Ilias. Do tego chciaBam obejrze jedn ze sBynnych rezydencji. Prawdopodobnie na wicej nie starczyBoby mi czasu, wic reszt tego wolnego postanowiBam przesiedzie w jakiej[ tawerence w porcie. MiaBam tylko ponad 5 godzin na zrealizowanie moich punktów programu. <BR> Po porannej pobudce o godz. 8, [niadanku i dotarciu do Pireusu, okazaBo si, |e nie ma ju| biletów w klasie ekonomicznej na katamaran <B>Flying Cat 1</B>, chcc okoBo poBudnia dotrze szybk Bodzi na wysp musiaBam wic zapBaci <B>32 &euro; za klas "bizes"</B>, jak si pózniej okazaBo, byBa to klasa pseudo-biznes, bo jechaBy w niej caBe rodziny z wrzeszczcymi dzieciakami, jedzcymi wszystko i brudzcymi wszystko do okoBa. W klasie biznes jechaB te| za moim siedzeniem pies klatce, który przerazliwie z nieszcz[liwo[ci jego - wyB i szczekaB, zakBócajc i tak ju| zakBócony wrzaskami dzieci spokój. ByB czwartek - czwartek przed Wielkim Pitkiem i wielkim [witem Zmartwychwstania w Grecji. Rodziny czsto spotykaj si w caBym skBadzie podczas tego [wita, a wyspa Hydra jest jedn z charakterystycznych, które specyficznie obchodz te [wita. I od tych [wit datowany jest sezon turystyczny na wyspie. Nie spodziewaBam si jednak, takiego tBoku o tej godzinie, okazaBo si jednak inaczej.<BR> Pogoda tego dnia byBa inna ni| wcze[niejszego. SBonko [wieciBo od rana, nie wskazywaBo nic na wikszy wiatr lub fal. Zadowolona usadowiBam si w klasie pseudo-biznes, czekaB mnie dwugodzinny rejs na wysp Hydr, z przystankiem na Poros. Katamaran wyruszyB o godzinie 10, nie tak szybkim jak Flying Dolphin tempem, zaczB buja si do[ mocno w gór i w dóB, ró|nica tpni byBa badzo wyczuwalna. I cho na pocztku dla dzieci byBo to zabawne, szybko zmieniBo si w prawdziwy horror w biaBy dzieD. Twarze ludzi bardziej wra|liwych na bujanie na fali, z chorob morsk, zaczBy si wykrzywia, czoBa si marszczy. Ja sama zaczBam odczuwa, |e robi mi si bardzo gorco, zaczBam si wachlowa zalaminowan instrukcj awaryjn. Katamaran mocno to opadaB w dóB, to unosiB si do góry, byBo jak na najgorszej karuzeli w wesoBym miasteczku. Bujanie nasilaBo si, a ja zdziwiona byBam, dlaczego. Przecie| nie byBo du|ej fali. Bujanie byBo bardzo uci|liwe i dotkliwe. Tylko w moich dwóch rzdach cztery osoby wymiotowaBy, a z tyBu cigle przychodziB kto[ po torebki i serwetki. Nie mo|na utrzyma byBo si na podBodze, trudno byBo doj[ do toalety lub przej[. Pierwszy raz prze|ywaBam takie bujanie i wydawaBo mi si, |e nie prze|yj i ja, bez zwymiotowania. ByBo mi coraz gorzej gorco i brakowaBo powietrza, zaczynaBo mnie mdli, ale wachlowanie pomagaBo nieznacznie. ByBo mi bardzo zle i fale gorca przechodzce przez moje ciaBo zaczBo wkrótce si zmienia w fale dreszczy oraz w drtwienie dBoni i palców. To byBo paskudne uczucie. Katamaran zbli|aB si do wyspy Poros, postanowiBam, |e wysid na Poros - nie wytrzymam dBu|ej takiego bujania. ByBam nieszcz[liwa, |e tak si zaczBy moje urodziny i |e bd musiaBa zrezygnowa z piknej pono wyspy Hydry. Choroba morska, która gdzie[ gBboko we mnie jednak tkwi, ujawniBa si tymi wy|ej wymienionymi objawami, cho dzielna byBam i nie wymiotowaBam. {al mi byBo osób, które na prawd zle wygldaBy, ale ja te| musiaBam nieciekawie wyglda. ZastanawiaBam si czy zemdlej. Nie zemdlaBam, wachlowaBam cigle twarz i mo|e to pomogBo? Gdy katamaran zaczB bardziej przybli|a si do portu w Poros, przestaBo buja. Mi zrobiBo si lepiej, wszelkie objawy minBy, postanowiBam, |e nie wysiadam w Poros i pByn dalej na Hydr. Gdy katamaran sie zatrzymaB zrobiBam par zdj i wyszBam na chwil na pomostek, skd te| zrobiBam wyspie par zdj. Pan z obsBugi ju| jednak pospieszaB, by wchodzi do [rodka. I popBynli[my dalej w kierunku Hydry. Po drodze nie byBo ju| tak wielkiego bujania. Spokojnie prze|yBam dalszy cig rejsu, docierajc o 12:10 do portu w Hydrze. SBonko [wieciBo, byBo ciepBo, a ja ze zbdn kurtk, wBo|yBam j w koDcu do plecaka. Na pierwszy rzut oka Hydra spodobaBa mi si jej zabudowaniami. Domkami pobielanymi z charakterystycznymi czerwonymi dachami. SpodobaB mi si równie| port i ogólnie bezkoBowy ruch w mie[cie. Pikne byBo to, |e nie je|d| tu samochody, aczkolwiek akurat teraz trafiBam na jedn z dwóch jedynie je|d|cych po wyspie [mieciarek. Ze wszystkich stron czekaBy lub szBy zapakowane po uszy osioBki lub muBy - to jedyny [rodek transportu na wyspie.<BR> Z Hydry mo|na si dosta do innych nadbrze|nych miejscowo[ci <B>taksówk wodn</B>. Oto przykBadowe ceny taksówek wodnych (ceny w euro): Kamina - 9, Vlihos - 12, Mira-mare - 12, Palamidas - 17, Molos - 28, Ag. George - 40, Ag.Nikolas - 50, Round island - 120, Metohi - 30, Sampariza - 45, Hydra Beach - 50, Ermioni - 90.<BR> Hydra, z rzdami du|ych kamiennych rezydencji z XVIII wieku, prezentuje si dodatkowo malowniczo. Dziki temu, |e nie ma tu ruchu koBowego, Hydra jest jednym z najspokojniejszych i sprzyjajcych relaksowi miejsc w Grecji. Przy nadbrze|u znajduj si liczne tawerny i kawiarnie, a tak|e mnóstwo sklepów z pamitkami, które ju| tutaj wszystkie otwarte s i zaczynaj sezon turystyczny. Jest te| Hydra jednym z najpopularniejszych i najdro|szych kurortów w Grecji.<BR> Hydra szczyciBa si niegdy[ ogromn flot handlow i kontaktami z najodleglejszymi zaktkami [wiata. PrzeBamanie blkady brytyjskiej podczas wojen napoleoDskich umo|liwiBo sprzeda| zbo|a do Francji i przyczyniBo si do powstania wielu fortun. Szczególnie stosunki z OsmaDsk Port, zapewniajce miastu niezale|no[ od zewntrznych o[rodków wBadzy i zwolnienia podatkowe w zamian za dostarczanie marynarzy dla potrzeb tureckiej floty wojennej, wpBynBy równie| na zamo|no[ Hydry. Dziki tym wpBywom do miasta [cigali Grecy i w latach 20. XIX wieku byBo tu ok. 20 tys. mieszkaDców (teraz zaledwie 3 tys.). W trakcie wojny o niepodlegBo[ mieszkaDcy wyspy przekazali greckim siBom wiele statków prowadzonych przez zdolnych dowódców.<BR> Rezydencje rodzin kupieckich projektowane przez architektów z Wenecji i Genui, nale| do najwspanialszych zabytków Hydry. Niestety by do nich dotrze nale|y si zaopatrzy w bardzo dobry plan miasta. Ja zaopatrzyBam si w jeden po przybyciu na Hydr, lecz okazaB si niedobry, bez opisów ulic (w wikszo[ci), trudno byBo zidentyfikowa odpowiednie ulice w mie[cie, wic na wyczucie i tylko majc na uwadze kierunek kierowaBam si idc z t map pltanin wskich uliczek w mie[cie.<BR> Na pocztek jednak, zanim ruszyBam w poszukiwaniu jednej ze znanych rezydencji, ruszyBam na wschód od portu, w kierunku pla|y Mandraki, przechodzc obok muzeum, ku widocznemu na podwy|szeniu pomnikowi i znajdujcym si ni|ej armatom. Nie wiem niestety, co to za pomnik. <BR> ZawróciBam jednak w kierunku portu, wkraczajc na teren uroczej zatoki portowej, nastpnie w stron widocznego na przeciwnym kraDcu portu odremontowanego mByna, od którego w gór skierowaBam si w gBb, w labirynt uliczek. Tu nie byBo szans by korzysta z zakupionej mapy, uliczki byBy tak wskie i nieoznakowane, |e mo|na byBo i[ tylko na wyczucie. Gdzieniegdzie ulica byBa nazwana, ale nie byBo jej opisanej na mapie, tak|e na nic tutaj byBa mapka. SzBam sobie rado[nie, zerkajc z coraz wy|szych partii na dóB, na port w dole i czerwone dachy domków. Uroczo wygldaBa Hydra z wysoko[ci. WdrowaBam sobie tak bez Badu, docierajc niespodziewanie do jednej z rezydencji, na zachodnim kraDcu miasta, <B>Lazarosa Koundouriotisa</B>, bogatego armatora, zasBu|onego w walce o niepodlegBo[ Grecji. Jego wnuk, Pavlos Koundouriotis, w latach 20. XX wieku byB prezydentem republiki. W domu znajduje si muzeum oraz wystawa obrazów P. i C. Bizantios'ów. Wstp kosztuje <B>4 &euro;</B>. Ciekawe, oj ciekawe pomieszczenia domu, tu jest living room :), tutaj wyrazny office, tam kuchnia, a tam jeszcze co[ innego. Kilka ró|nego rodzaju salonów, tam pokój z broni. Obrazy rodziny, ordery, ciekawe ikony. WeszBam do domu od strony piwnicy, zd|yBam ju| obejrze wystaw obrazów, gdzie dopadB mnie przy wej[ciu mBody jaki[ z obsBugi, spytaB czy mam bilet. A ja udaBam gBupi, |e nie wiem gdzie si bilety kupuje, bo nie widziaBam po drodze punktu. OkazaBo si, |e trzeba wej[ gBównym wej[ciem na górze. PoszBam. Tam dopiero byBy wszystkie te salony i pokoje. Ciekawy dom, nie powiem, ciekawy, ale stwierdziBam, |e pewno wszystkie rezydencje s bardzo do siebie podobne, wic ogólne pojcie po obejrzeniu jednej z tych lepszych ju| mi wystarczyBo.<BR> RuszyBam wrcz w dóB, któr z dróg bym nie wybraBa, doszBabym zawsze na dóB. Schody jakie mijaBam pikne byBy, wskie i strome, ale nie |yczyBabym sobie nimi wdrapywa si. Musz mczy niezmiernie. Domki biaBe, z niebieskimi okiennicami, takie jak lubi na wyspach, dodaj kolejnego plusu Hydrze. SpodobaBa mi si ona bardzo.<BR> SpojrzaBam na map, by orientacyjnie okre[li, w któr stron musz si uda, by dosta si do zplanowanego w programie klasztoru Profitis Ilias. WiedziaBam, |e to ma by droga od hotelu Angelica, ale nigdzie go nie widziaBam. Kr|yBam troch po skumulowanych uliczkach, w koDcu wyszBam na drog brukowan, lekko pod górk. MiaBo by pod górk. Wkrótce natrafiBam przypadkowo na hotel Angelica, tu ju| byBam pewna, |e id wBa[ciw drog w kierunku Profitis Ilias. Droga brukowana si skoDczyBa, ale cigle byBo delikatnie pod górk, a ja ju| w bluzeczce bez rkawków, byBo mi gorco. ZaczBa si utwardzona krta droga, dalej pod górk i za miasto. SBoDce [wieciBo dotkliwie, a ja wiedziaBam tylko, |e droga ma by pod górk i godzina w jedn stron. Szkoda tylko, |e nie napisali w przewodniku, |e wkrótce zaczBa si prawdziwa le[na [cie|ka szlakowa, czasami nierówna i nieBatwa, i bardzo pod górk! Minuty wolno mijaBy, patrzyBam na zegarek niecierpliwie, kiedy minie godzina marszu, pocc si niezdrowo i ziejc jak pies, by móc zBapa oddech i uspokoi szalenie bijce serce. Kondycja moja, oj bardzo zBa. Ale uparBam si, by dotrze do Profitis Ilias. Troch l|ej si robiBo, gdy [cie|ka w lesie dawaBa troch cienia, ale ogólnie cigle byBo bardzo pod górk, a klasztoru ani widu, ani sBychu, ani mru-mru. Za to jakie przepikne widoki byBy na miasto i port sponad lasu!!! Przepikne i widoczno[ bardzo dobra. Po ponad póB godzinie dotarBam do niezidentyfikowanych ruin w lesie, nie mam pojcia co to mogBo by. A po kolejnych 15 minutach dotarBam do kamienistych schodów, przy zbudowanym z kamieni dBugim murze - zapewne miaBy prowadzi do klasztoru. Ju| przy tych schodach sponiewierana byBam przez wBasny brak kontycji, a przede mn byBy jeszcze te schody, a na górze nie byBo wida ich koDca. SzBam, szBam i szBam. Schody bardzo wyczerpujce, musiaBam zatrzymywa si co jakie[ par by zBapa oddech i uspokoi serducho. Gdzie[ ten klasztor? "Chyba padn tu, nie dojd do klasztoru - my[laBam sobie - i znajdzie mnie kiedy[ jaki[ mnich, przez przypadek, bo przecie| nikt nie wie |em ja teraz na tym szlaku". W koDcu moim oczom objawiBa si brama <B>klasztoru Profitis Ilias</B> i tu ju| mi si lepiej zrobiBo. Wreszcie dotarBam, zdobyBam do wzgórze, by po wej[ciu na jego teren zasta zamknit kaplic klasztorn. Co za pech! Zamknita te| byBa kaplica przed murami klasztoru - <B>[w. Konstantinosa</B>. Co to strajk? Nic obejrzaBam sobie to wszystko z zewntrz. Na zewntrz murów w niedalekiej odlegBo[ci paczka mBodzie|y z WBoch urzdzaBa sobie piknik na trawie, chyba postanowili wykorzysta fakt, |e tam weszli i u[wici go odpowiednio! A ja rzeczywi[cie szBam godzin do klasztoru, schodzenie w dóB byBo znacznie szybsze i zajBo mi tylko 40 minut. OkazaBo si te| po drodze, |e <B>hotel Angelica jest przy ul. Miaouli</B>.<BR> Po zej[ciu na dóB postanowiBam usi[ w jakiej[ tawernie/kawiarni i [witowa upojnie moje urodzinki, zamawiajc wielkie lody special i kawaBek - typowej dla Grecji - przesBodkiej baklawy. Popijajc oczywi[cie frapk, niestety w daremnym wykonaniu. Nie wiem, ale chyba ci Grecy my[l, |e jak tury[ci, to ju| nie wiedz jak powinna smakowa prawdziwa frappe. Rzadko niestety trafiam na miejsce z idealnie zrobion frappe. Gdy tak sobie siedziaBam w wygodnym foteliku, pogoda zepsuBa si na chwil, ochBodziBo si (tak |e musiaBam zaBo|y kurtk, sweter z dBugim rkawem ju| zaBo|yBam przed klasztorem, by ewentualnie nie bulwersowa tamtejszych mnichów) i spadB deszcz. Pózniej jednak wyszBo sBoDce, które [wieciBo w[ród strumieniów deszczu. A ja obserwowaBam biedne osioBki czy tez muBki, przywizane tu i ówdzie, moknce, z zamknitymi oczami stojce, czekajce na prac. Wkrótce przestaBo pada, a ja gotowa byBam czekajca na przystani na <B>Flying Dolphin IV </B>(cena za bilet powrotny klasy ekonomicznej 22,50 &euro;. Najszybsze wodoloty i prosz, potrafi si spozni - tym razem póB godziny, przypBynB ok. 18. PBynB okoBo 1 godziny i 20 minut, o wiele szybciej ni| Flying Cat. PBynB prosto do Pireusu, bez przystanku na Poros. Nie bujaBo tym razem, a ja byBam ju| zmczona, wic oczy mi si zamykaBy w wygodnym fotelu wodolotu. <BR><BR> W hotelu byBam okoBo godz. 20. WBczyBam telewizj i tak jak wcze[niej cieszyBam si z udanego dnia, tak nagle mina mi zrzdBa. Wiele nie rozumiaBam z greckiej telewizji, ale obrazki mówiBy same za siebie. Tego dnia, gdy ja [witowaBam moj rocznic, na wybrze|u Santorini odgrywaBa si tragedia - tonB ogromny wycieczkowy statek <B>Sea Diamond</B>, odbywajcy akurat kilkudniowy rejs wokóB kilku wysp greckich. ObserwowaBam ze Bz w oku jak statek przechylony byB delikatnie na bok, jak przeprowadzano akcj ewakuacyjn ponad 1600 osób, znajdujcych si wtedy na pokBadzie. Informowano, |e dwie osoby s uznane za zaginione, Francuzi - ojciec z córk, którzy pono przebywali wtedy w kabinie. Jak zeznawali [wiadkowie zdarzenia, byBo wyczuwalne mocne wstrzsnienie statkiem, jakby on w co[ uderzyB pod wod. Statek byB ju| przyholowany bli|ej nadbrze|a, tak|e wydawaBo mi si, |e jest gdzie[ na pBytszych wodach przy skaBach i |e go uratuj. Nastpnego dnia rano, a byBo to w dzieD mojego wyjazdu, gdy wBczyBam telewizj nadal pokazywali relacje z wypadku statku. Tym razem pokazywano zdjcia z nocy i poranka. W nocy statek byB ju| znacznie przechylony i wygldaBo na zdjciach jakby go du|o brakowaBo. Pózniej u[wiadomiBam sobie, |e on wtedy tonB, bo nastpny pokazywany film, prezentowaB ostatnie sekundy |ycia statku nad powierzchni wody. Widoczny byB koDcowy fragment stpki podczas jak zanurzaB si pomaBu pod wod. Wkrótce znikB. Statek zatonB <IMG SRC="http://www.elinida.republika.pl/graf/depresja.gif">. Powtórka z Tytanika... z t ró|nic, |e prawie wszystkich uratowano, niestety prawie... dwie osoby zaginBy. Smutny to byB koniec szcz[liwego mojego dnia. Gdy pBynBam na Hydr i gdy mocno bujaBo my[laBam sobie, |e chyba du|e statki s bezpieczniejsze, tym razem pomy[laBam: jednak nie s. Statki to zBo. <BR><BR> <CENTER> <IMG SRC="http://www.ellada.info.pl/hydra/P1050386_t.jpg"><BR><BR> <A HREF="http://www.ellada.info.pl/hydra/index.htm"><B><FONT COLOR="#00008B"><FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3>Galeria zdj z Hydry</FONT></B></A> </CENTER> <BR> <FONT COLOR="#FFFFFF"> <FONT FACE="TAHOMA" SIZE=3> <BR> <P ALIGN=JUSTIFY> DzieD wylotu, 6 kwiecieD 2007, pitek. Tego dnia wstaBam odpowiednio wcze[nie, by zd|y na [niadanie i spokojnie uda si na lotnisko. Tego dnia komunikacja byBa ograniczona, o czym informowano tak|e na stacji metra. ByB to Wielki Pitek. Dla mnie dzieD jak zawsze smutny - dzieD wyjazdu z mojego raju, z niepewno[ci, czy i kiedy dokBadnie znów tu powróc. Na pocieszenie na lotnisku kupiBam sobie pluszaka - Garfielda, na którego wejrzenie, od razu robiBo mi si lepiej. Poszli[my wic z Garfieldem do kawiarni, usiedli[my przy moim ulubionym ciastku milfei i frapce, oczekujc na lot do Heathrow. W koDcu wystartowaB... I Bza si w oku znowu zakrciBa <IMG SRC="http://www.elinida.republika.pl/graf/zasmucony.gif">. OpuszczaBam mój "raj"... do nastpnego razu... geia sou, Ellado... <P ALIGN=RIGHT> <A HREF="http://www.elinida.republika.pl/index.html"><B><FONT COLOR="#00008B"><FONT FACE="TAHOMA" SIZE=2>Powrót do strony gBównej</FONT></A> </P> </ALIGN=JUSTIFY> </ALIGN="TOP"> <CENTER> <HR WIDTH=50% color=#FFFFFF> E-mail: <A HREF="mailto:elinida@op.pl">Elinida</A> <IMG SRC="http://www.elinida.republika.pl/graf/pa.gif"> </CENTER> </FONT> </BODY> </HTML>